Oddychaj zdrowiej dzięki Machine Learning
Brak kategorii

Oddychaj zdrowiej dzięki Machine Learning

Mówi się, że człowiek potrafi żyć bez jedzenia około 30 dni, bez wody około 4 dni. To już ekstremalne warunki, bo większość osób nie wytrzyma nawet dnia. Jednakże bez oddychania najdłużej można wytrzymać około 5 minut, choć większość osób jest w stanie wytrzymać około minuty lub nawet mniej.



Później występują nieodwracalne zmiany m.in. w mózgu i game over. Wspominam o tym dlatego, że ważne jest uświadomić sobie na ile powietrze, którym oddychamy, jest ważne dla naszego zdrowia. Teraz nie chcę wchodzić w tematy maseczek, czy je nosić czy nie, bo to jest inny wątek, ale poruszyłem dzisiaj kilka przykładów, które miały zwrócić Twoją uwagę na temat tego, co dla naszego organizmu jest bardzo ważne.



Jeżeli byłby wprowadzony całkowity zakaz jedzenia, to ten przepis być może byłby znacznie mniej szkodliwy niż zakaz oddychania. Czy teraz taki przepis jest wprowadzony? Właśnie pytam Ciebie, zastanów się nad tym, porozważaj na spokojnie i wyciągnij odpowiednie wnioski. 

Dzisiaj będziemy rozmawiać na temat zdrowia w kontekście tego, że bardzo dużo czasu spędzamy w budynkach, w prywatnym mieszkaniu, biurze, w szkołach, na uczelniach albo innych zamkniętych pomieszczeniach.



W tych pomieszczeniach też żyjemy, czyli też oddychamy i teraz pytanie: czym oddychamy? Warto zwrócić uwagę, że w tych pomieszczeniach jak więcej gromadzi się ludzi, to od razu tlenu jest coraz mniej, a rośnie stężenie dwutlenku węgla i wtedy nasz organizm po pierwsze czuje się coraz mniej komfortowo, a po drugie tworzy się coraz bardziej niezdrowa atmosfera.

Dzisiejsza rozmowa będzie o startupie, który stara się stworzyć odpowiedni mikroklimat w budynkach. Podchodzą do tego na kilku poziomach m.in. sensory, czyli sposób mierzenia, gdzie jesteśmy i wykrywanie pewnych anomalii.



Drugi przypadek to jest to, żeby odpowiednio tym zarządzać od strony osoby lub firmy zarządzającej, czyli w jaki sposób najlepiej zarządzać energią dla osiągnięcia najbardziej komfortowych warunków. 






Cześć Janek. Przedstaw się: kim jesteś, czym się zajmujesz, gdzie mieszkasz?

Nazywam się Janek Szwagierczak. Mieszkam teraz w Kopenhadze, pracuję jako Data Scientist w kopenhadzkim startupie Leapcraft. Zajmujemy się monitorowaniem jakości powietrza i oferujemy czujniki powietrza oraz klimatu w budynkach jako usługę, właśnie z systemem monitorowania i analizy danych. Pracuję w Leapcraftcie jako Data Scientist, więc moją rolą jest przeprowadzanie analizy danych, modelowanie tych danych, tworzenie raportów i rekomendacji dla naszych klientów. 



Jaką fajną ostatnio książkę przeczytałeś? Niekoniecznie związaną z tematem machine learning.

Z książek związanych z machine learning ostatnio zacząłem czytać „Comparative Statistical Inference” Vic Barnett. Bardzo interesująca książka, jeśli ktoś szczególnie interesuje się bayesian statistic. Bardzo fajne porównanie pomiędzy klasycznymi metodami w statystyce, a bayesowskimi i teorią decyzji. 




Z tych niekoniecznie związanych z machine learningiem czytam właśnie ponownie „Mistrza i Małgorzatę”. Jeśli ktoś jeszcze nie czytał, bardzo polecam.



To jest ciekawe. Dlaczego warto to jeszcze przeczytać albo w ogóle po raz pierwszy to przeczytać?

Dla mnie to przede wszystkim jest bardzo dobrze napisana książka. Trudno mi podać dobry argument, dlaczego warto ją czytać poza tym, że jest to po prostu bardzo przyjemne uczucie. Jest świetnie napisana, bardzo zabawna i ma niesamowity klimat.

A propos „Mistrza i Małgorzaty”, wbrew pozorom ta książka zawiera dużo ciekawych informacji, jeżeli ktoś potrafi złapać wzorce w niej zaszyte. To jest super przyjemna przygoda i tak naprawdę można wiele ciekawych rzeczy wyciągnąć, niż się wydaje na pierwszy rzut oka. Mówisz, że intuicyjne czujesz, że Ci się podoba i myślę, że wczułeś się w te wzorce, chociaż czasem niełatwo jest je opisać.

Również polecam tę książkę, w szczególności jeżeli ktoś wyjeżdża na urlop albo ma luźniejszy okres, gdy może podejść do lektury z otwartym umysłem i spróbować zrozumieć co tak naprawdę jest tam zawarte. Nie czytaj dosłownie, tylko postaraj się zrozumieć, co autor chce przekazać. Jeżeli ktoś tego nie czytał, to na pewno warto co najmniej raz to zrobić. 

Tutaj taka ciekawa rzecz wybrzmiała a propos startupu. Jest słynny Uniwersytet Stanforda, który słynie m.in. z tego, że bardzo wspiera startupy, zresztą też ma ziemię, powierzchnię, biura wynajmuje, wspiera startupy w ten czy inny sposób i dzięki temu też dużo zarabia.


Natomiast np. jeśli popatrzymy na Polskę to uniwersytety niby coś tam próbują, ale generalnie rzecz biorąc, nie ma tego trendu, więc startup i uniwersytet to są takie dość rozłączne elementy. Powiedziałeś na początku o Uniwersytecie w Kopenhadze i startupie – proszę rozwiń na ile to w Danii działa w taki sposób, że uniwersytet jest na tyle już nowoczesny i potrafi zrozumieć to, że powinien wspierać startupy, czy to jest raczej taki wyjątek? 

Ten startup, w którym pracuję, nie jest powiązany z Uniwersytetem w Kopenhadze, ale faktycznie dosyć często widzę, że są programy organizowane przez uniwersytety dla wspierania startupów. Są takie coworkingowe biura organizowane przez uczelnie, są akceleratory organizowane przez uniwersytety w Danii i wiem, że na pewno Uniwersytet Biznesowy Copenhagen Business School ma taki program.



Są też programy z Uniwersytetu Technicznego i z tego co wiem, Uniwersytet Kopenhaski również coś takiego organizuje. Trudno mi porównać w tej chwili z sytuacją w Polsce, bo nie jestem w tej chwili zorientowany w polskich realiach, ale tutaj można na pewno liczyć na wsparcie, jeżeli ktoś chce zacząć działalność w biznesie i są różne programy, na które można się zapisać.

Porozmawiajmy teraz o Twojej roli w Leapcraft. Jak wygląda Twój dzień pracy, jakie problemy rozwiązujesz, czym w ogóle firma się zajmuje i dlaczego akurat tym?

To jest niewielki startup, więc zajmuję się różnymi rzeczami, nie tylko modelowaniem danych. Chyba każdy Data Scientist mógłby powiedzieć, że modelowanie danych samo w sobie to tylko mały wycinek czasu, który spędzamy w pracy. Dla mnie jest też ważne, żeby zrozumieć problemy, które próbuję modelować i spędzam sporo czasu nad tym, czytając o problemach, z jakimi borykają się nasi klienci i w jaki sposób najlepiej je rozwiązać. Część czasu w pracy spędzam również na budowaniu infrastruktury i usprawnianiu tego, w jaki sposób te dane do nas napływają. 

Misja duńskiego startupu Leapcraft, źródło: http://www.leapcraft.dk/



Ogólnie mówiąc, problem, który staramy się rozwiązać w Leapcraftcie, to:


jak znaleźć równowagę pomiędzy dobrym, zdrowym klimatem w budynkach, a optymalnym zużyciem energii i optymalizacją kosztów utrzymania.



Chodzi nie tylko o budynki mieszkalne, ale również o biura, fabryki, pociągi – wszędzie tam, gdzie liczy się klimat w pomieszczeniach, wszędzie tam, gdzie przebywają ludzie, ważne jest, żeby utrzymywać odpowiedni klimat w pomieszczeniach.

Chodzi o temperaturę, wilgotność, zdrowe i czyste powietrze i to łączy się zawsze z pewnymi kosztami utrzymania tego klimatu w budynku. Ponadto, co jest ważne dla tych, którzy tymi budynkami zarządzają i dla tych, którzy są właścicielami tych budynków, oczywiście wentylacja, ogrzewanie i chłodzenie zużywa energię, więc jest powiązane z kosztami, które należy zoptymalizować.

Zdrowy klimat – co to oznacza w praktyce? Powiedziałeś również o temperaturze, wilgotności i czystości. Temperatura w miarę jest zrozumiała, chociaż też ciekawy jestem, czy da się zdefiniować, że np. najlepsza temperatura to jest 19 stopni czy 21?

Ludzie są różni, więc też ciekawy jestem, jak to definiujecie? Czy to zależy od kontekstu biuro A, biuro B, dom itd.? Co to znaczy “dobra wilgotność”? A z czystością zastanawiam się, jak to jest zdefiniowane, jeżeli chodzi o to, dokąd dążycie, czyli jak da się rozpoznać, że klimat jest „zdrowy”? Jak to mierzycie? 

Myślę, że część naszej misji polega też na edukowaniu społeczeństwa w tej kwestii, bo klimat wewnętrzny jest kwestią bardzo złożoną i ogół ludzi ma dość ograniczoną wiedzę na ten temat i mimo że jest to coś, co dotyczy nas każdego dnia, bo spędzamy w pomieszczeniach prawie całe nasze życie, to większość ludzi ma bardzo ograniczoną wiedzę na temat tego, co i w jakim stopniu tak naprawdę wpływa na nasze samopoczucie.

Oczywiście temperatura i wilgotność są częścią tego, to są główne składniki tego, co nazywamy czasem komfortem termicznym i to, kiedy czujemy się komfortowo, zależy od wielu czynników. Jest to oczywiście kwestia indywidualna, każdy człowiek będzie odczuwał temperaturę i wilgotność w inny sposób. Zależy to też od tego, jakie wykonujemy czynności, czy jesteśmy aktywni czy nie, jaka jest temperatura i pogoda na zewnątrz i również od wielu innych rzeczy.

Tak więc trudno jest odpowiedzieć, jaka jest optymalna temperatura i wilgotność. Będzie to zależało od danego budynku, od ludzi, którzy w nim przebywają i jak się zachowują. 

Jeśli chodzi o jakość powietrza, to jest może trochę łatwiej powiedzieć, bo łatwo jest wymienić rzeczy, które wpływają w sposób negatywny na ludzi przebywających w środku. To, z czego każdy zdaje sobie sprawę w tej chwili, to zanieczyszczenia, toksyny, pyły zawieszone w powietrzu, które są produkowane przez samochody, fabryki. To jest coś, co w ostatnich latach zostało bardzo nagłośnione.

Szczególnie każdy, kto mieszka w Krakowie, zdaje sobie z tego sprawę doskonale, więc na pewno o tym będzie wiedział każdy człowiek. Rzeczą nieco mniej znaną jest problem związany z dwutlenkiem węgla w pomieszczeniach. Dwutlenek węgla produkowany jest kiedy wydychamy powietrze i czym więcej ludzi jest w pomieszczeniu, tym więcej tego dwutlenku węgla może się uzbierać.

Jeżeli pomieszczenie nie jest dobrze wentylowane i w pomieszczeniu znajduje się jednocześnie wiele osób, ten poziom dwutlenku węgla będzie rósł bardzo szybko i będzie to miało negatywny wpływ na nasze samopoczucie, sprawi to, że nie będziemy mogli się skupić, będziemy senni, zmęczeni i ma to duże znaczenie np. w biurach lub szkołach, gdzie w jednym pomieszczeniu znajduje się mnóstwo ludzi, np. 30 dzieci w jednej klasie.

Jeśli okna są zamknięte, w ciągu kilku minut ilość dwutlenku węgla w takim pomieszczeniu może przekroczyć zalecane normy kilkukrotnie i potem będzie to na pewno miało wpływ na to, jak dzieci będą w stanie zapamiętać to, czego się uczą na lekcji albo jak będą w stanie w czasie tej lekcji rozwiązywać zadania. To samo oczywiście dotyczy ludzi pracujących w biurach.

Przypomina mi się jedna historia ze szkoły, podejście trochę oldschoolowe, ale wpisuje się w to, o czym mówisz. Była tam pewna starsza nauczycielka, do której mam bardzo duży szacunek, bo to jest Pani, która robiła rzeczy, które mają sens.

Ona prowadziła fizykę (jeden z moich ulubionych przedmiotów) i zawsze jak była przerwa, to wszyscy musieli opuścić pokój, otwierała wszystkie okna przez całą przerwę, potem wszyscy wchodzili to zamykała. To robiła nawet w zimie i w sali po takim wietrzeniu było bardzo zimno.

Wydawało się to dziwne, ale później człowiek zaczyna doceniać takie rzeczy i rozumie, na ile tlen jest niezbędny, żeby nie tylko żyć, ale jeszcze przy okazji nauczyć się czegoś. Robiła to w taki sposób, jak potrafiła, bo nie było wentylacji innej niż naturalna, ale robiła to bardzo sprawnie. Osoby młodsze, jakoś zdecydowanie mniej zwracały na to uwagę, a to jest ważne.

To, o czym Ty mówisz, to jest krok dalej, czyli wbudować albo wszyć takie rozwiązania w architekturę budynku, żeby mieć odpowiednią wentylację. Dobrze zrozumiałem?

Tak, oczywiście tak byłoby znacznie lepiej. Jeśli chodzi o wietrzenie pomieszczeń, to otwieranie okien jest już dużym krokiem w kierunku polepszania tej sytuacji, więc nie chciałbym też sugerować, że jest to niewystarczające. Jeżeli nie mamy wentylacji, to oczywiście powinniśmy otwierać okna jak najczęściej i będzie to miało dobry wpływ na nasze zdrowie.

Z drugiej strony, wiadomo też z badań, że jeżeli otwieranie okien jest jedynym sposobem na regulowanie temperatury i jakości powietrza w budynkach, to ludzie przeważnie robią to w tragiczny sposób. Czytałem ostatnio artykuł, w którym badacze pokazali, że statystycznie ludzie, którzy chcą regulować temperaturę w pomieszczeniach poprzez otwieranie okien, na ogół nie będą podejmować żadnych akcji, aż do momentu, kiedy będą czuć się bardzo źle z temperaturą wokół nich.

źródło: giphy.com



Wtedy prawdopodobnie otworzą okna i zostaną one otwarte tak długo, aż problem się odwróci i będzie w pomieszczeniu bardzo zimno. Nie tylko świadczy to o tym, że ludzie nie są w stanie w większości przypadków odpowiednio tej temperatury wyregulować i tego typu zachowania mają bardzo negatywny wpływ na zużycie energii w budynkach, ponieważ oczywiście mamy cały czas włączone ogrzewanie w zimie, wiele budynków ma włączone również chłodzenie w lato, są też budynki, które mają wentylację i również możliwość otworzenia okien.

Jeżeli damy ludziom możliwość otwierania okien, kiedy jest włączona wentylacja, możemy doprowadzić do sytuacji, w której wentylacja będzie zużywać dwa razy więcej energii, niż mogłaby w innych okolicznościach, gdyby po prostu była optymalnie wyregulowana. 

Też warto zwrócić uwagę na wilgotność, bo w tym przypadku wilgotność też się zmienia. Jeżeli jest tu ciepło, tam zimno to fizyka tutaj robi swoje i wilgotność też nie stoi i nie czeka, prawda?

Tak jak najbardziej. Wilgotność ma też wpływ na to subiektywne odczucie komfortu i oczywiście ma też wpływ na inne rzeczy, związane ze zdrowiem. Jeżeli powietrze wokół nas jest bardzo suche, będzie to zwiększać ryzyko np. infekcji gardła, będzie sprawiać, że będziemy czuć się niekomfortowo. Natomiast zbyt wysoka wilgotność z kolei może doprowadzić do ryzyka powstania pleśni, grzybów i rozwoju innych mikroustrojów, które również będą ryzykiem dla naszego zdrowia.

Pleśń, grzyby są bardzo niebezpieczne dla zdrowia organizmu i z tego, co się wczytywałem w różnych publikacjach, to to jest coś, co wchodzi łatwo w nasz organizm, zwykle już nie opuszcza go i jest trudno z tym walczyć. Są różne metody, ale to nie jest łatwa sprawa, więc na to faktycznie trzeba bardzo mocno uważać. 

Już w miarę zdefiniowaliśmy, gdzie jesteśmy, czyli z jednej strony chcemy osiągnąć stan, kiedy wewnątrz pewnego budynku jest odpowiednio stworzony klimat, czyli temperatura, wilgotność, czystość powietrza.

źródło: giphy.com



To chcemy stworzyć, czyli chcemy mieć pewne narzędzia, które potrafią to regulować (ochładzać, ocieplać, nawilżać itd.), ale z drugiej strony na to jest potrzebna energia, żeby włączać te mechanizmy we właściwy sposób z odpowiednią intensywnością. 

Jak tutaj pomocne będzie uczenie maszynowe? Jak to wygląda w Waszym projekcie?

Żeby znaleźć ten balans pomiędzy optymalnym klimatem a zużyciem energii, myślę, że pierwszym krokiem ku temu jest pomóc ludziom zrozumieć, jak to działa, co właściwie się dzieje, kiedy otwierają okna, jeżeli mówimy o ludziach, którzy są mieszkańcami budynku, ale także pomóc ludziom, którzy tym budynkiem zarządzają, zrozumieć, jakie są wzorce w pracy tej wentylacji, tego ogrzewania, jak pory roku czy ilość ludzi w budynku i inne wydarzenia na to wpływają.

Pierwszą najważniejszą rzeczą, w której uczenie maszynowe może nam pomóc, jest zidentyfikowanie, gdzie leży problem, jak duży on jest i dopiero później możemy myśleć o jego rozwiązaniu. Problem może być np. taki, że system wentylacji, system ogrzewania, który jest ustawiony w danym budynku, na ogół jest ustawiony albo według pewnych odgórnych wytycznych, albo później jest optymalizowany ręcznie „na oko”, na podstawie skarg ludzi, którzy w danym budynku mieszkają.

Jak się łatwo domyślić, skargi to coś, na czym trudno jest polegać. Ludzie będą się żalić dopiero wtedy, kiedy będą już bardzo nieszczęśliwi, a zarazem są też tacy, którzy żalą się cały czas i trudno jest ocenić, czy faktycznie ilość skarg w danym momencie jest odbiciem tego, jaki jest klimat w danym budynku. Jeżeli budynek nie jest monitorowany, to ludzi, którzy zarządzają danym obiektem, przyprawia to o straszny ból głowy. 

Jednym ze sposobów na to, żeby sobie z tym poradzić, jest ciągłe monitorowanie powietrza w budynkach przy pomocy jakiegokolwiek dowolnego systemu czujników z tym, że to oczywiście jest dopiero pierwszy krok. Są budynki, w których te czujniki mamy, są budynki, w których ludzie zarządzający danym obiektem mają dostęp do tych danych, ale jedyne co mogą z tym zrobić, to patrzeć na te wykresy i ręcznie próbować znaleźć jakieś zależności pomiędzy różnymi czynnikami.

Tutaj myślę, że dla takich osób jest to najbardziej wartościowe, gdzie uczenie maszynowe może pomóc, aby im te zależności odszyfrować natychmiast i w czasie rzeczywistym, gdzie mogą dostać rekomendację, odnośnie tego w jaki sposób i w jakim dokładnie zakresie różne parametry systemów, ogrzewania czy wentylacji mogą zostać zmienione do danego budynku albo nawet dla danych pomieszczeń, jeżeli jest to możliwe, gdzie takie coś może stać się częścią ciągłego procesu.

Oczywiście można też pójść z tym krok dalej, jeżeli jest taka możliwość i system taki, który monitoruje i analizuje powietrze w budynku, może też być wejściem dla kolejnego systemu, który będzie ten budynek aktualizował automatycznie. Nie każdy budynek w tej chwili jest w coś takiego wyposażony, ale jest możliwość tworzenia systemów wentylacji i ogrzewania, które będą automatycznie dopasowywać się do sytuacji w budynku.

Powiedziałeś o czujnikach, zastanawiam się z praktycznego punktu widzenia – ile takich czujników trzeba posiadać? Pewnie też to zależy od kształtu powierzchni, czy tam jest open-space, czy jest mnóstwo ścian. Wiadomo, że w każdym pokoju jakiś mikroklimat się wytwarza samodzielnie.

Jak to mniej więcej wygląda? Załóżmy, że ktoś ma mieszkanie 2, 3, 4-pokojowe, to ile czujników trzeba mieć, żeby to w miarę dobrze zmierzyć?

Oczywiście to zależy od tego, jaki problem staramy się rozwiązać. Jeżeli mówisz o osobie prywatnej, która ma własne mieszkanko i chce się dowiedzieć, jaki jest klimat wewnętrzny w mieszkaniu, chce na bieżąco to monitorować i ulepszać w miarę swoich możliwości, wtedy nie ma to aż tak wielkiej różnicy.

Zwykle to powietrze jest zmieszane dość dobrze i różnica w temperaturze pomiędzy jednym końcem pokoju, a drugim w zwykłym budynku mieszkalnym będzie może 0,5 stopnia C. Myślę, że w większości wypadków jeden tego typu czujnik w pokoju wystarczy. 

Jeżeli pokoje są ze sobą połączone, oczywiście czasem nie jest koniecznie mieć po jednym czujniku na pokój. Czasami możemy też obejść się z mniejszą ilością. 

Można sobie ewentualnie podliczyć, ile takich czujników byśmy potrzebowali. Jak ktoś się zastanawia nad stworzeniem Smart Home u siebie, to już jest pewna podpowiedź.

Pójdźmy teraz dalej, jeżeli chodzi o algorytmy. Powiedziałeś, że pierwsza jest analiza tego, co się pozbiera (pewnie jakieś klastrowanie), a druga rzecz to próba regulowania tego w jakiś sposób. Z punktu widzenia Waszego startupu, gdzie jesteście teraz? Jakie rzeczy już Wam udało się zrobić produkcyjnie? Jakie są w toku, a jakie jeszcze macie w planach?

W tej chwili wydaje mi się, że większość tej wartości, którą dostarczamy naszym klientom, już odbywa się na poziomie przedstawienia analizy danych, czyli niekoniecznie wymaga to zaawansowanych algorytmów uczenia maszynowego, żeby faktycznie pomóc prawie w każdej grupie interesariuszy.

Możemy pomóc poprzez przekazanie raportu na temat tego, jak w danym budynku wygląda sytuacja pomiędzy sezonami, pomiędzy miesiącami, jak to wygląda w ciągu tygodnia, jak w ciągu weekendu. Natomiast tam, gdzie wkracza uczenie maszynowe, na ogół będziemy mieli do czynienia z dwoma typami zadań.

Będzie to coś w rodzaju wykrywania anomalii, czyli będziemy chcieli wiedzieć, kiedy dzieje się coś niespodziewanego, kiedy w danym budynku, pomieszczeniu albo wagonie pociągu dzieje się coś, co jest inne niż zazwyczaj. Takie coś będzie mogło sugerować, że np. coś działa nie w porządku w systemie wentylacji.

Kiedy wykryjemy anomalię, możemy podejrzewać, że np. system wentylacyjny zaczyna się psuć. Taka informacja będzie bardzo istotna dla kogoś, kto zarządza budynkiem, może jeszcze bardziej dla kogoś, kto jest odpowiedzialny za system wentylacji w pociągu, ponieważ wymiana lub naprawa takiego systemu jest rzeczą kosztowną i zawsze te koszta można zminimalizować, jeżeli uda się to wykryć wcześniej. 

Poza wykrywaniem anomalii, co jest dla nas interesujące, to modelowanie tego, jak wyglądają poziomy np. dwutlenku węgla czy temperatury w czasie po to, żeby móc przewidywać, jak będą się te wartości rozwijać przeważnie w krótkim terminie. Dzięki temu możemy np. tworzyć rekomendacje dla naszych użytkowników, w rodzaju: 

„W tym tygodniu, biorąc pod uwagę prognozy pogody, możemy się spodziewać, że temperatura będzie wyższa na zewnątrz, więc można nieco przykręcić ogrzewanie”.

Jeżeli taka informacja jest dostarczona odpowiednio wcześniej, a nie w momencie, kiedy jest już za późno, to to już może pomóc zoptymalizować zużycie energii i może pomóc poprawić ten klimat wewnętrzny.



Oczywiście jeżeli taki system jest operowany automatycznie, wtedy te parametry systemu mogą być optymalizowane na bieżąco, np. z dnia na dzień albo z tygodnia na tydzień, w zależności od tego, jak rozwija się pogoda na zewnątrz, zależnie od tego jakie są wzorce użytkowania tego budynku przez ludzi, którzy tam mieszkają lub pracują.



To przeważnie będą jakieś zadania regresji i tutaj nie chcę mówić konkretnie, nie mam żadnych ulubionych algorytmów. Moje podejście zawsze jest takie, że warto zacząć od czegoś prostszego. Z mojego doświadczenia przeważnie w tych zadaniach, z którymi się spotykałem w tej branży, proste algorytmy (jakieś algorytmy liniowe albo algorytmy bayesowskie) dają dobre rezultaty.



Niekoniecznie trzeba zaczynać od razu od sieci neuronowych. Ja zawsze cenię sobie prosty model, który będzie łatwy w użyciu i który będzie przede wszystkim łatwy w interpretacji. Myślę, że to stwarza dużą wartość, nie tylko dlatego, że jest przyjemny w implementacji, ale też dlatego, że można łatwo zakomunikować, co tak naprawdę taki model robi.

Zgadza się, jeżeli chodzi w szczególności o prostotę. To jest bardzo ważna rzecz w naszym życiu, bo wszystko dookoła staje się coraz bardziej skomplikowane i umiejętność upraszczania jest bardzo pożądana.



Co prawda nie wszystkie problemy da się rozwiązać w sposób liniowy, ale najważniejsze, że jeżeli jest branża, w której dotychczas w ogóle nic było robione w tym temacie, to używanie nawet modeli liniowych, samo w sobie już daje dużą wartość.



Natomiast jak omawiałeś te przypadki, że wentylacja za chwilę może się zepsuć, więc wykrywaliście anomalia i jakoś to może wpłynąć na niższy koszt naprawy albo drugi przypadek bardziej związany z prognozowaniem, że tutaj może tak dużo ciepła nie jest potrzebne i trzeba wcześniej ludzi o tym zawiadomić.

Czy już macie success story, kiedy pewne rzeczy były wprowadzone i to faktycznie dało namacalne wyniki? Być może to, co już powiedziałeś, to były z życia wzięte historie, czy bardziej opowieści teoretyczne, które mogą się wydarzyć?

Czy już macie takie przypadki, kiedy faktycznie Wasza analiza wpłynęła na realne działanie i mało tego, że wpłynęła to jeszcze ostatecznie coś się zmieniło w pozytywną stronę, że udało się zaoszczędzić energię albo wytworzyć inną wartość dodaną?

Większość projektów, nad którymi w tej chwili pracuję, są jeszcze w toku, więc trudno podać mi liczby, jeśli chodzi o to, jak wiele udało się na przykład zaoszczędzić w danym przypadku. Ten przykład, który podałem z anomaliami i z awarią wentylacji, jest prawdziwy.



To jest coś, co faktycznie udało nam się zrobić, niestety akurat tak się złożyło, że nasz klient nie zareagował odpowiednio szybko, więc nie jestem pewien, czy faktycznie miało to wymierny wpływ na koszty operacji i koszty wymiany tego systemu. Ale przynajmniej z naszej strony byliśmy bardzo dumni, kiedy udało nam się faktycznie coś takiego wykryć wcześniej. 

To jest jeszcze inna historia, prawdopodobnie chodzi o jakiegoś większego klienta korporację, tam wszystko dzieje się bardzo wolno i na ile ten czas, który oni potrzebują na reakcję, trzeba zawsze pomnożyć razy X, gdzie X to raczej są tygodnie albo miesiące. Tutaj może być faktycznie wyzwanie, żeby ten czas był jak najdłuższy.

Teraz zapytam trochę z innej strony, bo też ciekawy jestem, jak w ogóle się stało, że firma, w której pracujesz, zaczęła się tym problemem zajmować? Czy to jest przypadek, czy to założyciel firmy, który faktycznie taki problem miał wcześniej? Jak to się stało, że akurat dostrzegliście ten problem i go rozwiązujecie?

Nie jestem w tej firmie od początku, więc trudno mi powiedzieć dokładnie, jak to się zaczęło. Wiem, że nasz CEO od wielu lat zajmował się jakością powietrzą i był zainspirowany tym dążeniem do poprawy jakości życia w miastach, dołożenia tej cegiełki w celu poprawy jakości życia ludzi w ogóle w kwestii klimatu.



Wydaje mi się, że w tej chwili jest to problem bardzo aktualny i każdy czuje się w jakiś sposób z tym problemem związany. Wszystko jedno, czy mówimy o ludziach, którzy dbają o środowisko, czy mówimy o ludziach, którzy po prostu chcą mieć dobre i zdrowe życie, czy mówimy o ludziach, którzy chcą zaoszczędzić pieniądze.



To właśnie wydaje mi się najciekawsze w tym problemie, że wszyscy ci ludzie właściwie mają wspólny cel, że rozwiązanie właściwie jest prawdopodobnie to samo do wszystkich i mimo, że każdy odbiera ten problem inaczej, każdy patrzy na niego z innej strony, to jednak wszyscy będziemy zbiegać się w jednym punkcie, że to rozwiązanie prawdopodobnie będzie takie samo dla wszystkich. 

To brzmi bardzo ciekawie, choć rzadko udaje się to osiągnąć. Być może tutaj faktycznie tak się stanie, że pomimo różnych celów u każdej grupy rozwiązanie będzie podobne z punktu widzenia technicznego. 

Powiedziałeś, że w tej chwili takie rozwiązania są potrzebne, jest duży trend, żeby takie rzeczy wprowadzać. Prawdopodobnie w tej chwili te wszystkie rozwiązania wprowadzacie w Danii.



Jeżeli weźmiemy sobie taki kraj jak Polska, jak myślisz, w ilu przypadkach wentylacja, temperatura, dwutlenek węgla lub jakiekolwiek inne rzeczy niepożądane wewnątrz budynku nie spełniają normalnych warunków? Na ile ten problem jest realnie duży?

Żadnych liczb nie jestem w stanie podać, ale wydaje mi się, że jest to problem bardzo duży i myślę, że nawet w Danii jest niewiele budynków, które faktycznie w pełni spełniają te normy, które mają komfortowy i zdrowy dla mieszkańców klimat. To jest coś, z czego ludzie zdają sobie sprawę coraz bardziej.



To jest coś, co z pewnością będzie na celowniku po części dlatego, że będą wprowadzane nowe regulacje związane ze zmianami klimatu i przez to w tej chwili wiele większych firm zaczyna już wprowadzać pewne zmiany, politykę większej świadomości w kontekście jakości powietrza i klimatu, bo jeszcze póki co jest to zupełnie dobrowolne. Jestem pewien, że w ciągu następnych lat tego typu regulacje będą wprowadzane odgórnie.



Ponadto ludzie wiedzą więcej na ten temat, zdają sobie sprawę z zagrożeń się z tym związanych i zdają sobie sprawę z tego, że jest to też kwestia zdrowia. Nie tylko to, żeby nie było spalin i smogu na ulicach, ale również to, żeby w naszym własnym domu mieć zdrowy klimat, żeby unikać tych zanieczyszczeń unoszących się w powietrzu, które mogą nas przyprawiać o astmę, mogą spowodować, że łatwiej będziemy się zarażać chorobami zakaźnymi (teraz szczególnie w kontekście pandemii). Zła wentylacja w budynkach ma duży wpływ na ryzyko zakażenia się chorobami zakaźnymi.


Coraz więcej osób o tym wie, więc jestem pewien, że będzie płynęło mnóstwo pieniędzy w tym kierunku. Tutaj w Danii widzę to już na co dzień. Nie wiem, jak jest w Polsce, wydaje mi się, że nawet jeśli jest to na mniejszą skalę w tej chwili, to już niedługo będzie to temat bardzo popularny. Jeżeli ktoś chce się tym zająć, to na pewno będzie dużo okazji.

Popatrzmy na to od strony prywatnych mieszkań. Ktoś stwierdza, że jego mieszkanie nie spełnia warunków i zastanawia się, co może zrobić. Pierwszą rzeczą jest rozpoczęcie mierzenia.

Nie chodzi o skomplikowane czynniki, ale o uświadomienie sobie stanu faktycznego. Druga kwestia to co dalej? Jeżeli zauważymy, że normy nie są spełnione, to nierzadko nie mamy możliwości zmiany tego stanu na poziomie architektury budynku. Nawet jeśli byłoby to do zrobienia, to jest to kwestia sporych kosztów i dużego nakładu czasowego.


Czy w takiej sytuacji należy czekać na dotację i wtedy można oczekiwać jakichś zmian? Staram się zrozumieć, co to oznacza w praktyce. Z jednej strony świetnie, że istnieją już rozwiązania, które pozwalają nam dostrzec, że jakiś problem istnieje, tylko ciekaw jestem, na ile to jest osiągalne w sposób efektywny w przeciętnym budynku w Polsce?

To jest bardzo dobre pytanie, na które trudno mi będzie odpowiedzieć. Z pewnością budynki będą ulepszone, unowocześnione. Nowe budynki, które są teraz wznoszone, już w dużej mierze mają czasem monitoring od razu wbudowany, także jedno co możemy zrobić, to starać się edukować na ten temat.



Tam, gdzie mamy coś do powiedzenia w kwestii sposobu budowania nowych budynków i mamy możliwość coś w tym kierunku podziałać, to powinniśmy. Natomiast jeśli po prostu mieszkamy sobie we własnym mieszkaniu i nie mamy wpływu na to, jak nasz budynek jest zbudowany, to wciąż możemy czytać więcej o czynnikach wpływających na nasze zdrowie w pomieszczeniach.


Powinniśmy wietrzyć pomieszczenia, dbać o to, żeby nie przekręcać za bardzo ogrzewania. Jeżeli mamy możliwość zainwestowania w urządzenia, które regulują wilgotność powietrza, to często jest to pożyteczny pomysł i może nie aż tak bardzo drogi.

Jeżeli mamy możliwość zainwestować w czujniki, to przynajmniej jedno co nam to może dać, to zwiększyć naszą świadomość tego, w jakich dokładnie żyjemy warunkach i wtedy, być może, zainspiruje nas to do zgłębienia sposobów, jak możemy próbować na te warunki wpływać, jeżeli np. widzimy, że mamy problem z wilgotnością, z dwutlenkiem węgla albo z pyłami.

Jeżeli mamy wybór, gdzie zainwestować pieniądze, czy lepiej w nasze zdrowie czy różne tabletki, żeby próbować to zdrowie naprawić, to myślę, że odpowiedź jest oczywista.



Zróbmy wszystko, żebyśmy byli jak najbardziej zdrowi w szczególności teraz, kiedy pewne choroby się rozpowszechniają w różny sposób. Człowiek zdrowy jest po prostu odporny i to jest życie, o które trzeba zadbać. To jest rzecz, której nie da się tak łatwo przywrócić, jeżeli w ogóle się da, jak to się straci.


Zdefiniować zdrowie też jest dość ciężko, to jest inna zagadka logistyczna, bo zwykle wiemy, co to jest choroba, ale brak choroby brzmi jak zdrowie. Tak czy owak dążymy do tego, żeby nasz organizm był w stanie pracować w sposób normalny. Podobnie jak mamy samochód, to wlewamy do niego odpowiedni płyn w odpowiednim czasie.

Niestety często ludzie zapominają o tym i nie dostarczają tego, co najważniejsze dla organizmu, czyli tlenu, wody, wilgotności powietrza albo nie unikamy zanieczyszczeń, które nam szkodzą. 

Chcieliśmy ugryźć ten temat od strony uczenia maszynowego, ale bardzo się cieszę, kiedy takie zastosowania techniczne nadają się do tego, żeby użyć je w bardzo praktyczny, namacalny sposób dla nas. Kiedy używamy algorytmów nie tylko po to, żeby generować czasem sztuczne wyniki, tylko takie, które pomagają nam czuć się lepiej i zdrowiej.

Kiedy człowiek jest zdrowy, to ma lepsze samopoczucie i jest bardziej pozytywnie nastawiony, a jako społeczność, wszyscy czujemy się znacznie lepiej, bardziej komfortowo.

Wyobraźmy sobie, że jest biurowiec, w którym występują pewne problemy, jeżeli chodzi o temperaturę, wilgotność powietrza itd. Mierzymy w jakiś sposób nastroje ludzi, są np. kamery, które badają emocje.

Później wprowadzamy zmianę i też mierzymy nastroje. Ciekaw jestem, czy to zmienia w sposób zauważalny nasz nastrój? Nastrój ogólnie zależy od wielu czynników, ale również zależy od tego, jak się czujemy, jak oddychamy, na ile nam brakuje potrzebnych rzeczy do życia.

Tak, absolutnie. Co prawda pomysł z kamerkami jest bardzo zaawansowany, ale wydaje mi się, że to samo można zmierzyć po prostu przy pomocy ankiet. Nawet widzimy to czasem, kiedy pracowaliśmy nad projektami takimi jak przebudowa szkoły, w której klimat wewnętrzny był kiepski.

Teraz właśnie ten remont się kończy i mam nadzieję, że kiedy przeprowadzimy wywiady po remoncie, wtedy zobaczymy w sposób bardziej wymierny, jakie są rezultaty tej przebudowy i jak bardzo zmieniło się postrzeganie tego komfortu i samopoczucia. 

Bardzo się cieszę, że takie rozwiązania się pojawiają. Dzięki wielkie Janku za tę rozmowę, za to, że się podzieliłeś swoją historią. Bardzo trzymam kciuki za rozwój, aby technologie (w szczególności uczenie maszynowe) sprawiały, żeby nam – ludziom było lepiej w kontekście życia, zdrowia, żebyśmy na to zwracali uwagę przede wszystkim.

Chodzi mi o to, że to zdrowie samo w sobie musi stać się wartością numer jeden, bo nie da się tego naprawić. Jeżeli je stracimy, to później naprawdę jest ciężko i ten, kto stracił je, to naprawdę potrafi to docenić. 

Dokładnie.

Dzięki wielkie za rozmowę.

Dziękuję serdecznie.




Janek przygotował prezent, podobnie jak inni goście podcastu. Jeśli chcesz go otrzymać, zapisz się na newsletter 🙂

źródło: giphy.com






Mam nadzieję, że dla Ciebie te informacje były wartościowe i zaczniesz się w sposób zdrowy troszczyć o swoje zdrowie po to, żeby pomóc sobie i swojemu organizmowi czuć się lepiej. Zdrowie jest łatwo stracić, natomiast nie da się do niego łatwo powrócić.


Czasem jest to proces nieodwracalny, nawet jeżeli masz dużo pieniędzy, to jest to taka rzecz, którą ciężko naprawić. W rozmowie z Jankiem wspomniałem o szkodach, które pojawiają się w wyniku zbyt dużej wilgotności, kiedy pojawiają się grzyby i pleśń.


To są rzeczy, z którymi ciężko jest cokolwiek zrobić i w jakikolwiek sposób je naprawić, więc jeżeli masz w swoim mieszkaniu taki stan, że ściany są bardziej wilgotne, to z tym trzeba zrobić coś natychmiast, nie można tego zostawiać, nie można tym w żaden sposób oddychać.


Z drugiej strony, jeżeli wilgotność jest za mała, to też z tym coś trzeba zrobić, bo człowiek jednak potrzebuje wdychać odpowiednie powietrze. Jeszcze inna, bardzo prosta i zrozumiała rzecz – spędzaj trochę więcej czasu na świeżym powietrzu, w szczególności w lecie. Jeśli masz możliwość robić to regularnie, to super.


Jeżeli nie masz możliwości wyjeżdżać do lasu, to przynajmniej wychodź do parku. To jest takie miejsce, gdzie można pomału doładować życiowe baterie.




Na koniec mam dla Ciebie ogłoszenie. Dzisiaj, 28 września, rusza kurs online Praktyczne przetwarzanie języka naturalnego, który potrwa 6 tygodni. To jest taki kurs, gdzie nauczysz się robić wiele rzeczy związanych z przetwarzaniem języka, np. klasyfikacja tekstu, przypisywanie ogłoszeń albo pewnych zgłoszeń, które do Ciebie docierają do pewnych kolejek albo analiza wydźwięku tekstu. Dotkniemy również bardziej skomplikowanych, złożonych algorytmów, które dopiero się pojawiły.




Część z nich jest właśnie z tego roku, więc bardzo gorąco Cię zapraszam do wzięcia udziału. Myślę, że wiele firm chciałoby wdrożyć takie rozwiązania. Jeżeli kurs NLP jest dość złożony, to najpierw zapraszam na kurs Praktyczne uczenie maszynowe od podstaw, który rusza za tydzień.



Jeżeli dzisiejsza rozmowa była dla Ciebie wartościowa, to poleć ją co najmniej jednej osobie. Myślę, że się zgodzisz, że warto zwrócić uwagę na tematy, które zostały poruszone i kto wie, dla Ciebie to być może tylko sekundy, minuty, które masz zainwestować, a komuś być może będziesz w stanie w ten sposób pomóc.


Na pewno pomożesz mi, bo jeżeli robię rzeczy, które mają sens dla innych, to będę je kontynuować. Obserwuję, co się dzieje, jeżeli widzę, że to faktycznie jest pomocne to działam, bo człowiek jest po to, żeby pomagać innym. 

Zapisz się, a otrzymasz:

  1. Wartościowe materiały przygotowane przez gości podcastu, prezenty dla słuchaczy.
  2. Zniżkę (10% lub większą) na trening uczenia maszynowego.
  3. Aktualności na temat sztucznej inteligencji w zakresie nauki, technologii i biznesu.
  4. Będziesz na bieżąco ze wszystkimi odcinkami Biznes Myśli.
Rozpędź swój biznes sztuczną inteligencją! Powered by ConvertKit

Od 2013 roku zacząłem pracować z uczeniem maszynowym (od strony praktycznej). W 2015 założyłem inicjatywę DataWorkshop. Pomagać ludziom zaczać stosować uczenie maszynow w praktyce. W 2017 zacząłem nagrywać podcast BiznesMyśli. Jestem perfekcjonistą w sercu i pragmatykiem z nawyku. Lubię podróżować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *