Norbert Biedrzycki o Smart City, Shared Economy, Blockchain…

Zadaniem Smart City, czyli inteligentnego miasta, jest podwyższenie jakości życia obywateli. To zjawisko, które już zaczyna funkcjonować. Podam dość prosty, ale jednocześnie ciekawy przykład Seulu, miasta które jest stolicą Korei Południowej. Bardzo aktywnie eksperymentuje się tam z wdrażaniem nowych technologii, których zadaniem jest rozwiązywanie różnorodnych problemów. Kilka lat temu, mieszkańcy miasta zwrócili uwagę na to, że gdy zostają dłużej w pracy, to muszą wracać do domu taksówką.

O ile jest to dobra sytuacja dla taksówkarzy, o tyle jest to drogie rozwiązanie dla zwykłego obywatela. Administracja miasta, postanowiła zmierzyć się z tym wyzwaniem, choć ze względów logistycznych i finansowych było to trudne, udało się znaleźć rozwiązanie tego problemu.

Wdrożono interesujący projekt. We współpracy z operatorem komórkowym, zebrano informacje o wszystkich późnych połączeniach osób, które po otrzymaniu telefonu dokądś jechały.  Przyjęto założenie, że jeżeli ktoś rozmawiał przez telefon i po tym połączeniu zmienił swoją lokalizację, to prawdopodobnie chce skorzystać z nocnego autobusu.

W ten sposób udało się wytypować najbardziej popularne kierunki przemieszczania się ludzi. Ostatecznie uruchomiono 9 linii autobusowych. Warto zaznaczyć, że w ten sposób 1% transportu pomaga 42% obywateli, jest to zatem bardzo efektywne rozwiązanie. W tej sytuacji, niektórzy mogą się burzyć czemu ktoś podgląda gdzie poruszam się w noce, ale prawda jest tak, przecież ta informacja jest i kto wie, jak ona jest wykorzystywana.

W tej sytuacji, jest to działanie korzystne dla ludzi. Być może w Polsce funkcjonują podobne inicjatywy? Jeśli wiesz coś na ich temat, proszę podziel się tym ze mną.

To jest tylko jeden przykład, a jest ich o wiele więcej.  Nie tylko Seul wdraża nowe technologie w służbie swoim mieszkańcom, ale robią tak również inne miasta. Takie miejsca mają, przede wszystkim, dużo sensorów i wiele danych dostępnych publicznie (#1, #2, #3). W dzisiejszym odcinku poruszymy temat Smart City.

Jednak zanim przedstawię mojego gościa, podzielę się z Tobą dwoma informacjami, które mogą Cię zainteresować. Jeżeli słuchasz mojego podcastu od dawna, to wiesz, że staram się unikać tematów związanych z polityką. Jednak, niektóre wypowiedzi polityków o sztucznej inteligencji, brzmią interesująco i skłaniają do myślenia. Podczas jednego z wydarzeń, Władimir Putin komentując sztuczną inteligencję, powiedział

Sztuczna inteligencja to jest przyszłość całej ludzkości, tu są ogromne możliwości i trudne do przewidzenia dzisiaj zagrożenia. Ten, kto będzie liderem w tej dziedzinie – będzie mistrzem świata. I bardzo nie chciałbym aby ten monopol skoncentrował tylko w jednych rękach.

Co o tym sądzisz? Czy myślisz, że mówimy tutaj o przyszłości która będzie kiedyś tam, w bardzo odległej perspektywie?

 

Druga nowość jest lżejsza, żeby trochę rozluźnić atmosferę. Naukowcy z Uniwersytetu Stanforda opublikowali pracę, w której twierdzą, że na podstawie zdjęcia osoby można wykryć… jej orientację seksualną. Co więcej, maszyny są w tym zadaniu dokładniejsze od ludzi. Spójrzmy na liczby, algorytm ma być na poziomie 91% w przypadku oceniania mężczyzn oraz na poziomie 83% w przypadku rozpoznawania kobiet.

Takie wyniki można osiągnąć pod warunkiem udostępnienia 5 zdjęć danej osoby. Żeby osiągnąć taki poziom procentowy, poddano analizie 35 tys. zdjęć, które od razu zostały ocenione i sformułowano na nie odpowiedź. W ten sposób algorytm wykrył pewne wzorce. Warto wspomnieć, że skuteczność ludzi jest mniejsza i plasuje się na poziomie 61% w porównaniu do 91% dla mężczyzn i 50% w porównaniu do 83% dla kobiet.

Jakie to może mieć zastosowanie? To jest tylko przykład, który powinien skłaniać nas do myślenia o tym jak dużo informacji udostępniamy o sobie, nie robiąc tego nawet w sposób jawny i intencjonalny. Przecież dookoła nas jest tak wiele kamer, a z czasem będzie ich jeszcze więcej. Co o tym sądzisz?


W tym czasie wracamy do dzisiejszej rozmowy, gościem której jest Norbert Biedrzycki. Prowadzi on ciekawego bloga, na którym dzieli się swoimi przemyśleniami na aktualne tematy przyszłości, które już się zaczęły. Norbert pracował jako CEO kilku dużych firm, głównie w branży IT, teraz wrócił do McKinsey.

Norbert Biedrzycki
Norbert Biedrzycki

Posiada  20-letnie doświadczenie w tych obszarach, aktywnie interesuje się tematami związanymi ze sztuczną inteligencją oraz innymi, które zmieniają nasz świat, chociażby bitcoin czy Smart City.

Norbert mówi:

Trener sztucznych inteligencji to zawód przyszłości. Zawody, które znikają to, tak jak powiedziałem, prawnicy, kierowcy, długofalowo księgowi, itp. Zawody, które wymagają powtarzalnych czynności, które są jasno zdefiniowane, na pewno będą przez maszyny przejmowane.

Zawody, które wymagają kreatywności, spojrzenia inaczej na dany temat, empatii na pewno będą się rozwijać. Trend jest taki, że ludzie, którzy obsługują innych w skomplikowanych tematach, na pewno będą niezbędni chociażby z powody inteligencji emocjonalnej.

Zapraszam do wysłuchania.


Cześć Norbert!  Przedstaw się, powiedz kim jesteś, czym się zajmujesz i jak to się stało, że nie pracujesz? Mam na myśli słynny cytat Konfucjusza: “Wybierz pracę, którą kochasz i nie przepracujesz ani jednego dnia w twoim życiu”.

Cześć, dzień dobry! To nie do końca tak, ale faktycznie teraz nie pracuję. Jestem w branży IT od mniej więcej 20 lat. Zajmuję się prowadzeniem projektów, przedsięwzięć, start-upów, inwestycji oraz zarządzaniem spółkami. Przez ostatnie kilkanaście lat zarządzałem różnymi, dużymi spółkami IT w Polsce i za granicą. Wspomnę takie firmy jak Atos w Polsce, przedtem ABC Data, Sygnity, McKinsey, Oracle.

Obecnie znajduje się w ciekawym momencie, ponieważ zmieniam pracę. Kilka tygodni temu, złożyłem rezygnację z funkcji prezesa zarządu Atosa i de facto do jutra jestem jeszcze tam, a już pojutrze pracuję w innej firmie. To tak zawodowo, ale to jest pytanie, które skłania mnie do większej refleksji. W świecie dzieje się tyle rzeczy, w szczególności przez ostatnie kilka lat, kompletnie redefiniuje to branżę IT. Tak jak pamiętam branżę informatyczną 10 – 15 lat temu, zazwyczaj wdrażane były mniejsze, większe, średnie, systemy do dużych, mniejszych klientów.

Polegało to na tym, że taka firma przychodziła, szacowała koszt projektu, później go wdrażała. Zdarzały się roczne wdrożenia centralnych systemów bankowych albo wdrożenia, które trwały więcej niż rok w sektorze public, albo wdrożenia ERP. Pamiętam, że 10 lat temu, roczne wdrożenie firmy SAP, nie było niczym wyjątkowym. Teraz te projekty, ze względu na dramatycznie zmieniające się tempo życia, zmieniający się czas budowy nowych produktów i usług, ich  dostarczania do klientów tego czego oczekują, dostarczania nowinek technologicznych. Widzę wyraźnie, że to wszystko przyspiesza, wręcz wykładniczo.

W związku z tym IT sprzed 10-15 lat zmieniło się kompletnie. To już nie jest tak, że klient może oczekiwać na wdrożenie systemu ERP przez rok – nie, to ma być parę tygodni, parę miesięcy. To ma być bardzo konkretny produkt, konkretne rozwiązanie problemu biznesowego. Coraz więcej rzeczy wchodzi w zakresie technologii, które totalnie zmieniają środowisko, w którym żyjemy. Wspomnę parę rzeczy, o których pewnie będziemy później rozmawiać, sztuczna inteligencja, cały machine learning dookoła tego, który na pewno wpłynie na to w jaki sposób pracujemy, żyjemy, w jaki sposób się zachowujemy, w jaki sposób odbywają się interakcje między ludźmi, a pomiędzy nami a maszynami.

Blockchain i kryptowaluty, które według mnie rewolucjonizują teraz sposób w jaki system finansowy świata, wręcz, jest zbudowany, zarządzany, jak będzie się rozwijał. Niektórzy mówią o ekonomii 2.0, the internet of things, big data, czyli zbieranie danych przez bitcoiny, różne czujniki, wrzucanie tego do ogromnych baz danych, w których te dane są przechowywane, potem z tego wyciągnąć wartościowe informacje.

Tutaj masz machine learning, ludzie, analityka wokół tego, podejmowanie decyzji w oparciu o to itd. To jest mnóstwo nowych trendów, które totalnie zmieniają sposób w jaki pracujemy. Wracając do IT, teraz liczy się rozwiązanie problemu biznesowego szybko, sprawnie, używając Scruma, używając metodologii Kanban, DevOps.

Generalnie klienci oczekują tygodniowych, dwutygodniowych sprintów, a nie rocznych, półrocznych wdrożeń. Interesuje ich przyrostowe budowanie aplikacji, gdzie widzą co się dzieje, patrzą i na bieżąco komunikują się z zespołem, aby rozwiązać bardzo konkretny problem biznesowy.

Kiedyś był taki żart, krążący po branży IT 10 lat temu, że de facto, jako zwykli zjadacze chleba wykorzystujemy 20% Excela, Worda, a płacimy za  niego 100%. Żaden z klientów nie oczekuje teraz 100%, każdy chce mieć 20%, żeby rozwiązywać swoje konkretne problemy. Przepraszam za taki trochę dłuższy wstęp, ale to jest co robię, to co chcę robić i to w jakim kierunku świat się zmienia.

Teraz co będę robił? Od 1 września przechodzę, wracam de facto, do firmy McKinsey, będę odpowiedzialny za McKinsey Digital w tej części świata. Czyli za tę część McKinseya, która rozwiązuje problemy klientów za pomocą technologii. Zazwyczaj wygląda to tak, że mamy jakieś projekty strategiczne, np. budowanie produktu, strategia produktowa dla jakiejś instytucji finansowej.

Po takim projekcie strategicznym, gdy konsultanci wychodzą od klienta, zazwyczaj powstaje problem jak to wdrożyć. Wtedy najczęściej IT mówi: „Panie Prezesie, na wdrożenie tego produktu bankowego w systemach potrzebujemy jednego roku”. Marketing mówi: „O kurczę, żeby to zaprojektować kampanię marketingową, potrzebujemy pół roku, może za pół roku będziemy to mieli”.

Przykładowo jeśli jest to firma ubezpieczeniowa akcjonariusze potrzebują co najmniej kilku tygodni, żeby go zdefiniować itd. Bardzo często jest tak, że ludziom z zewnątrz, którzy mogą przyjść nie mając całego bagażu wewnętrznych technologii, naleciałości, polityki bardzo często, jest im bardzo często łatwiej taki produkt, taką usługę wdrożyć. I właśnie tutaj pojawia się McKinsey Digital, który będzie za pomocą różnych technologii, rozwiązywał potrzeby klientów, dopasowywał i szybko wdrażał takie rozwiązania.

Czasami może trochę brudno, czasami może nie do końca elegancko, ale po to żeby dla tego klienta, ten problem zdefiniowany pod klienta problem szybko wdrożyć. To tak skracając… Przepraszam za takie może trochę przydługie exposé.

Każdy mój podcast zaczynam od słów, że świat zmienia się szybciej niż myślisz. Teraz kilkoma argumentami poparłeś tę tezę. Teraz przejdźmy do konwencjonalnego pytania: Jaką książkę ostatnio przeczytałeś i dlaczego akurat ją warto przeczytać?

Bardzo dobre pytanie! Niestety widzę, i nad tym bardzo boleję, że ludzie przestają czytać książki. Kiedyś, ktoś powiedział, nie pamiętam kto, ale trochę to sparafrazuję, że czytanie książek polega na, że nie można do każdej wartościowej osoby na świecie dotrzeć bezpośrednio bo się po prostu nie da. Ale te osoby przelały swoje myśli, idee, pomysły, wrażenia, emocje na papier. I ten papier, jest takim pośrednikiem, dojściem do tej rzeczonej osoby, do  wielkich tego świata albo do osób, które nas interesują.

Сzytam dużo książek, staram się czytać bardzo dużo książek. Niektóre zaczynam, czytam 2-3 na raz, niektórych nie kończę, wracam do książek. Czytam różne książki, wracając do Twojego pytania, po tym znowu długim wstępie. Powiem o dwóch książkach, które czytałem ostatnio. To była książka „Deep work„, napisał ją Cal Newport, a druga to książka sprzed jakiś 15 lat – Michio Kaku „Kosmos Einsteina„.

Dlaczego ta pierwsza książka? To jest książka, w której autor stawia, de facto, bardzo prostą tezę. Brzmi ona mniej więcej tak, że w natłoku informacji, które do nas przychodzą, szumu informacyjnego bardzo ciężko jest wybrać a) odpowiednią informację, b) przetrawić ją i przyswoić, c) nauczyć się jej i w jakiś sposób na nią zareagować. „Deep work” to jest coś co robiliśmy będąc na studiach, czyli mówiąc trochę brzydko jest to zamknięcie się w pokoju i skupienie się bez przerwy w czasie godziny lub dwóch. Kto ile oczywiście może, na danym temacie.

Pamiętajmy, że jesteśmy przez cały czas bombardowani różnymi komunikatorami, informacjami, e-mailami, newsami. To wszystko nas rozprasza i powoduje, że nasza koncentracja jest bardzo niska i krótkoterminowa. Nasz mózg jest bardzo plastyczny i kształtuje się w ten sposób, że gdy jesteśmy bombardowani informacjami, nie możemy się skupić na dłużej nad jakimś obszarem, zagadnieniem. Natomiast, ta książka jest o tym dlaczego warto to robić, dlaczego takie głębokie skupienie się, głębokie myślenie, głęboka praca jest znacznie lepsza od ciągłego odrywania się od różnych zagadnień.

Trochę mówi o tym, żeby wrócić do tego jak uczyliśmy się, pracowaliśmy kilkanaście lat temu, np.: tak jak ja na studiach. De facto, bardzo prosta rzeczy, ale otwiera oczy… Najczęściej jest tak, że wszystkie fajne rzeczy wiemy, tylko na koniec dnia trzeba je, że tak powiem, od nowa wynaleźć.

Druga książka „Kosmos Einsteina„, to jest książka stara, ma mniej więcej 15 lat. Napisał ją Michio Kaku, japoński futurolog, naukowiec, warto przeczytać jego książki. Akurat ta książka jest o fizyce kwantowej, o tym w jaki sposób wpływa ona na nas, de facto, przechodząc przez różne główne odkrycia naukowe na świecie. Dlaczego akurat ta książka? Ponieważ ostatnio, jakieś 2 lata temu, zainteresowałem się komputerami kwantowymi, fizyką kwantową i tym w jaki sposób ona oraz obliczenia kwantowe, niektórzy mówią informatyka kwantowa, wpłynie na nas w przyszłości. To jest nowa rzecz. Także ta książka tak bardziej po linii IT.

Temat sztucznej inteligencji jest teraz bardzo gorący. Wiele osób o tym mówi, ale warto przyznać, że temat AI jest pokazany z jednej, i w dodatku tej złej, strony.  Media zazwyczaj skupiają się na negatywnych aspektach. To da się łatwo wyjaśnić, ponieważ ważna jest popularność kanału, a człowiek zwraca uwagę na rzeczy, które są negatywne.

W moim polu widzenia, wydaje się, że jesteś jedną z nielicznych osób w polskim Internecie, która stara się zwracać uwagę na pozytywne aspekty sztucznej inteligencji. Podajesz konkretne przykłady gdzie AI faktycznie może pomóc nam jako ludzkości. Może warto rozszerzyć ten temat. Jak to widzisz? Jak według Ciebie sztuczna inteligencja może pomóc ludziom?

To jest bardzo dobre pytanie. Faktycznie jest tak, że zalewają nas przerażające informacje jak to komputery, roboty, sztuczna inteligencja za chwilę zabiorą nam pracę albo parafrazując Raya Kurzweila w 2045 będziemy mieli super inteligencję, która podejmie decyzję, o tym co zrobić z naszą rasą.

Powiem tak, jeżeli nie zabezpieczymy sobie przedpola jako cywilizacja, mogą być negatywne konsekwencje, ale przecież jest mnóstwo konsekwencji pozytywnych. Dzieje się mnóstwo rzeczy pozytywnych, na które warto zwrócić uwagę.

Podam kilka przykładów, które według mnie są najbardziej wartościowe i bieżące. Popatrzmy na to, że zbieramy ogromne ilości danych, te dane nas zalewają, jako ludzie nie jesteśmy w stanie bez wspomagania, bez wsparcia, bez de facto albo sztucznej inteligencji, albo innych metod, takich jak machine learning, deep learning, w jakikolwiek sposób wyciągać z tego odpowiednich, wartościowych informacji.

Chociażby, Watson IBMu, jego skuteczności w rozpoznawaniu czy dany organ jest zarażony rakiem czy też nie na podstawie zdjęć. Watson został nauczony i analizuje badania znacznie skuteczniej niż ludzie, mówimy tutaj o skuteczności na poziomie 98% komputer versus 92% ludzie. Mogę trochę poplątać dane, ale jest to kilka procent różnicy. Jest on w stanie skuteczniej rozpoznawać czy dany organ jest zarażony rakiem, czy też nie.

Dobrą informacją dla chorych na raka jest to, że o wiele skuteczniej można postawić diagnozę. Oczywiście negatywną informacją jest to, że on jest lepszy od człowieka. Co się stanie z radiologami, lekarzami, którzy aktualnie badają pacjentów i stawiają diagnozę? To jest minus. Natomiast, ja widzę bardzo dużo pozytywów związanych z zarządzaniem ekosferą i tym w jaki sposób, używając sztucznej inteligencji, możemy ograniczyć negatywny wpływ na planetę, na której żyjemy.

Tutaj nie chodzi o takie proste rzeczy jak segregacja śmieci, oczywiście też na koniec, ale to w jaki sposób wykorzystujemy surowce naturalne, to w jaki sposób prioretyzujemy swoje zadania, w jaki sposób optymalizujemy działania produkcyjne, po to żeby „wyciskać bardziej efektywnie” z tych zasobów, które teraz mamy.

Korzystając z okazji chciałem zadać Ci kilka globalnych pytań. Wracając do Twojego bloga, którego również polecam i zacytuję. Napisałeś tam, że:

„Zmiany, jakie na gospodarce wymusza rewolucja cyfrowa, są olbrzymie. Inwazja nowoczesnych technologii przekształca modele biznesowe, relacje między pracownikami, a firmami, a nawet cały rynek pracy.”

Gdzie poruszasz trzy tematy, takie jak Blockchain, Shared Economy i  Industry 4.0. Proszę, podaj w skrócie o co w tym chodzi. Osoby zainteresowane odeślemy później do linka, będzie zamieszczony w notatkach. Zakreśl teraz tylko kontekst.

Podałeś trzy największe rewolucje, które w tym momencie widzimy i które zmienią sposób w jaki żyjemy, pracujemy, uczymy się. Blockchain, ekonomia dzielona i Industry 4.0. Zacznę po kolei. Blockchain to jest technologia, która w mojej ocenie, wraz ze zmianami, która za nią idą, totalnie przemodeluje system finansowy, który widzimy obecnie.

Czym on się charakteryzuje? Mamy centralne instytucje: banki, banki narodowe, clearing house’y, systemy płatnicze, które zarządzają tą siecią zamiast nas. De facto, my musimy zaufać osobom, firmom, algorytmom, których nie znamy w transferze naszych środków, w wypłacaniu ich i zarządzaniu nimi. Blockchain, jako ta księga dzielona, peer-to-peer finance, zmienia status quo, powoduje to, że centralne instytucje nie będą więcej potrzebne.

Już teraz możemy robić przelewy za pomocą kryptowalut, jest ich ponad 1000. Tych czołowych, największych jest 10. Możemy robić przelewy w ciągu ułamków sekund, za rozsądne małe pieniądze, z dowolnego miejsca na świecie bez centralnych instytucji. W mojej ocenie Blockchain totalnie zdemoluje ekosystem finansowy jaki obecnie widzimy. Pytanie często jest takie: czy banki upadną? Nie, bo banki się przyłączą. Banki widzą, co je czeka.

Cyfrowe banki przyszłości albo wycofają się do funkcji clearing house’ów, albo przyłączą się do rewolucji i będą brały w niej udział. Jaki to będzie miało wpływ na nas? Po pierwsze, zdemolowanie istniejącego rynku finansowego. Po drugie, przyspieszenie transakcji, za o wiele mniejsze opłaty niż mamy teraz, w sekundach na całym świecie. Oczywiście istnieje kwestia, w jakim czasie te bloki są kopane, ale generalnie mówimy o tym, że to jest kwestia sekund, minut. Docelowo, pewnie sekund.

Powstanie nowych miejsc pracy, jak i zmianę całego środowiska pracy. Mniej ludzi w sektorze bankowym, więcej w sektorze technologicznym. Dalej, idąc według tych technologii, o których mówisz. Ekonomia dzielona, spójrzmy na to: Uber jest największą firmą taksówkową bez posiadania żadnej taksówki. Airbnb to największa firma wynajmująca miejsca do spania bez posiadania żadnego hotelu ani pensjonatów. To jest ekonomia dzielona – zamiast posiadania samochodu, mogę go wynająć, wypożyczyć, dzielić z sąsiadami lub kimkolwiek innym.

Co to powoduje? Taki samochód, którym jadę rano do pracy i wykorzystuję go średnio 1 – 1,5 godziny dziennie, on nie stoi, jest ciągle używany i jeździ. Potencjalnie można wykorzystywać wszystkie rzeczy jakie posiadamy u siebie w domu, w pracy, w firmie.

W związku z tym, totalnie zmieni się sposób w jaki firmy będą przygotowywały produkty, pod ten model ekonomii dzielonej. Zmieni się sposób w jaki my będziemy z nich korzystali, zmieni się sposób w jaki będziemy się rozliczać tymi produktami, czy też usługami. Wpływa to na nas jako ludzi poprzez znacznie szerszy dostęp do tych usług, w dodatku po niższej cenie. I znowu złamanie status quo obecnie istniejących przedsiębiorstw, modeli usług.

Ostatnia rzecz Industry 4.0 – to jest bardzo szeroki temat, ja go skrócę do tego, że jest to odpowiedź na indywidualne potrzeby klienta. Zaprojektowanie produktu i usługi pod indywidualnego Kowalskiego. Na przykład, telefony komórkowe, które mamy – każdy z nich może być zupełnie inny, posiadać inne cechy. To jest również śledzenie całego etapu, od wydobywania surowców poprzez komponenty produktów, produkcję, dostawę usługi.

Modelowym przykładem Industry 4.0 jest to w jaki sposób zmieniają się branże. Dawniej firmy, które produkowały opony zajmowały się produkcją opon, dostarczały je do swoich dystrybutorów, którzy wysyłali je dalej w świat.

Zdaje się, że Michelin obecnie oferuję usługę, gdzie w każdej oponie do samochodów ciężarowych jest wklejony bicon, który na bieżąco informuje właściciela pojazdu lub firmę o stanie zużycia opony tego samochodu. Na podstawie tych informacji, w momencie gdy opona zużyje się, Michelin może wysłać ekipę, która ją zmieni w dowolnym miejscu na świecie, zależnie od tego gdzie znajduje się ten samochód. Dlaczego o tym mówię? Ponieważ to jest nowa usługa, którą oferuje Michelin, nie tylko sprzedaż opony, ale opona jako usługa.

Jak widać jest wiele rzeczy, które się zmieniają. My znajdujemy się w tym momencie, gdzie następuje, tak zwana, zmiana paradygmatu. Podam jeszcze przykład autonomicznych samochodów. Wspominałem w trzecim odcinku, że istnieje google’owski brand Waymo, które przejechał w trybie autonomiczny ponad 2 miliony kilometrów.

Możemy powiedzieć, że technicznie, z pewnymi wyjątkami, jesteśmy gotowi. Natomiast pojawia się wiele innych pytań, np.: kto będzie właścicielem samochodu? Kto będzie go ubezpieczał? Gdy stanie się coś złego kto będzie temu winien? Oraz wiele innych rzeczy. Podziel się swoją opinią, jakie jest Twoje zdanie?

Następne bardzo dobre pytanie. Ten temat jest jak rzeka. Ten temat dotyczy etyki zachowań autonomicznych pojazdów, maszyn, urządzeń. To jest temat, który ostatnio bardzo mnie fascynuje. Co jeżeli maszyna, będzie musiała podjąć decyzję, która będzie negatywna dla uczestników pewnego zdarzenia? Poruszyłeś tutaj kilka kwestii. Powiem tak, ja wątpię by, być może jeszcze nie moje dzieci, ale dzieci moich dzieci, miały potrzebę posiadania prawo jazdy.

Bo po co im one? Teraz inne pytanie: kto będzie właścicielem tego samochodu? Czy to będzie firma ubezpieczeniowa? Czy to będzie leasingodawca? Czy rzeczony Kowalski?  Kto będzie właścicielem samochody i czy będzie potrzebował go mieć? W dobie ekonomii dzielonej, mocno wątpię.

Teraz zasadnicze pytanie o moralność maszyn, to podręcznikowy case internetowy, można przeczytać o tym wszędzie. Co w przypadku kiedy, np.: jedziemy samochodem autonomiczny, czytamy książkę, nagle wyjeżdża z bocznej drogi ciężarówka. Samochód może podjąć 2 decyzje: albo jedzie prosto, uderza w ciężarówkę i potencjalnie nas zabija, algorytm wylicza to prawdopodobieństwo, albo skręca na drugi pas, którym idzie gromadka dzieci.

Jaką decyzję ma podjąć samochód? Czy jaką decyzję podjęła firma, która go zaprogramowała? Czy jaką decyzję podjął programista, który zbudował algorytm? Jaką decyzję podjął zaprojektowany przez projektanta – „nauczyciela” sztucznych inteligencji? I kto jest za to odpowiedzialny?

Są różne metody. Można wyliczyć statystycznie prawdopodobieństwo zdarzenia. Debata trwa. Niektóre firmy samochodowe mówią, że za wszelką cenę będą bronić swojego właściciela. Podejmą decyzję na korzyść pasażera. Inne firmy, np.: Mercedes i Volvo, powiedziały, że w wyniku takich zdarzenia one biorą na siebie odpowiedzialność za nie. Nie ubezpieczyciel, nie leasingodawca, tylko ta firma. Pytanie podstawowe to problem moralny związany z zaprogramowaniem tych maszyn? Jak je zaprogramować alby podejmowały „właściwe” decyzje, których definicja dla każdego znaczy co innego. A także kto będzie za to odpowiedzialny? To są super trudne, wręcz filozoficzne tematy.

Ostatnio słuchałem na ten temat podcastu, była to debata między ludźmi z Tesli, Google, Mercedesa i jeszcze jednej firmy. Oni przerzucali się wręcz dogmatami filozoficznymi cytując różnych filozofów, jak to powinno być rozwiązane. To jest super temat. Ja osobiście, nie wiem czy czułbym się komfortowo siedząc w samochodzie i pozwalając mu podejmować decyzje za mnie. Wolałbym mieć chyba jakąś kontrolę nad samochodem. Nawet jeżeli on jedzie autonomicznie, wolałbym trzymać ręce na kierownicy.

Jak będzie rozwiązany ten ciekawy temat? Nie wiem, natomiast podam przykład jak jedna z firm robiła testy. Nie chcę mówić, która bo to są zdaje się informacje wewnętrzne. Pytanie brzmiało: jak zaprogramować maszynę do podjęcia takich decyzji? Tak jak w moim przypadku, czy wbijamy się czołowo w ten samochód ciężarowy i potencjalnie zabijamy pasażera? Czy skręcamy na prawy pasy i rozjeżdżamy gromadkę dzieci? Odpowiedzi są różne.

Ludzie z firmy, które ze sobą rozmawiały, skłaniają się ku temu, że powinny być brane pod uwagę koszty moralne. Ale jak je w takim razie zdefiniować? Natomiast, podam inny przykład, jedna z tym firm, mówiła o tym, że te trudne decyzje nie były podejmowane przez maszynę. Było to programowane w oparciu o żywe sytuacje, reakcję ludzi, którzy siadali za kierownicą w wirtualnym samochodzie i musieli podejmować takie decyzje. Na koniec dnia statystycznie obliczano jak system powinien się zachować, jaką decyzję powinien podjąć w oparciu o dane statystyczne od kierowców.

Inna firma wykorzystała gry komputerowe. Prawdziwych kierowców sadzano przed grą i takie dylematy musieli rozwiązać. Nie wiem, która odpowiedź jest dobra, to wszystko jeszcze przed nami. Wiem, że za chwilę samochody wyjeżdżają w Kalifornii, a od 1 stycznia w Niemczech na niektóre trasy wyjadą autonomiczne samochody ciężarowe. Będzie ciekawie.

Faktycznie brzmi to ciekawie, skoro w Niemczech będą już jeździć autonomiczne ciężarówki. Przejdźmy do tematu Smart City. Wyjaśnij co to jest i podaj przykład z życia, tak aby było to zrozumiałe dla każdego.

Generalnie jest to miasto przyjazne mieszkańcom, które wykorzystuje przeróżne technologie do tego, aby życie człowieka było przyjemniejsze. Wzorcowym przykładem jest system parkingów, rozlokowanych na obrzeżach miasta. Mieszkaniec dojeżdża do niego sterowany przez system, który proponuje mu dane miejsce. A później na jednym bilecie, różnymi środkami komunikacji miejskiej, przyjeżdża do centrum czy do swojego miejsca pracy.

Dzięki tej, tak zwanej, elektronicznej portmonetce, może kupować różne usługi miejskie: płacić za bilety, wypożyczać książki, zapisać się do lekarza. Podsumowując, jest to miasto przyjazne człowiekowi poprzez wykorzystanie różnorodnych technologii. Sztandarowym przykładem takiego miasta jest Singapur czy Nowy Jork i Praga, są to miejsca z rankingu najbardziej rozwiniętych technologicznie miast, które zbliżają się do modelu Smart City.

Wiemy już co to jest Smart City, a żeby było to bardziej namacalne porozmawiajmy o liczbach. Informacje pochodzą z raportu IESE Cities in Motion Index 2017, w ramach którego przeanalizowano 180 kluczowych miast świata. Z Polski wybrano Warszawę i Wrocław, nie wiem dlaczego akurat te miasta. Wybór Warszawy jest zrozumiały, ale dlaczego Wrocław a nie np. Kraków albo Gdańsk czy Poznań? Nie do końca jest to dla mnie zrozumiałe, ale mniejsza o to.

IESE
IESE ranking

Wrocław zajął miejsce 95. a Warszawa 54. ze 180, Berlin 9., Paryż 3., Nowy Jork był na 1 miejscu. Pytanie jest wprost powiązane z Polską. Jesteś osobą, która pracuje na wysokich stanowiska SEO w różnych firmach, widzisz szerszy kontekst tego jak Smart City się rozwija. Powiedz, na tyle ile możesz, bo przecież nie o wszystkim możesz opowiadać. Jak zmienią się polskie miasta w przeciągu najbliższych 5 czy 10 lat.

Bardzo dobre pytanie. Podam teraz kilka cyfr. W przeciągu najbliższych 3 lat, do 2020 roku na świecie będzie ponad 80 megalopolis, są one rozumiane jako miasta, w których mieszka ponad 30 milionów ludzi. Dlaczego? Ponieważ statystycznie na świecie migracja ludzi z terenów wiejskich do miast wynosi około 300 000 osób dziennie.

Pierwszy trend to migracja ludzi, a drugi starzenie się społeczeństwa. Jak opiekować się nimi w tych miastach? Trzeci trend, rosnące zużycie, nie tylko energii elektrycznej, ale również zasobów. To są trendy, którymi trzeba zarządzać. Przechodząc na nasze polskie poletko. Ja czasami w swoich opiniach bywam kontrowersyjny. Powiem tak, kilka miesięcy temu na konferencji przed włodarzami miast opowiadałem o Smart City.

Przedstawiłem tezę, że w naszym polskim wyobrażeniu Smart City, w wymarzonym modelu, to miasto, które pozwala za pomocą smartfona znaleźć miejsce parkingowe, dojechać do niego i zapłacić za nie telefonem. Dla wielu naszych włodarzy to jest end state, a dla mnie to jest początek. Poruszyłem również kontrowersyjny temat, nad którym wszyscy się zastanowili, a następnie przyznali mi rację.

Budując autonomiczne parkingi dookoła miast, ustawiając technologię za wynajmowaniem miejsc być może rozwiązujemy zły problem. Bo stawiając silną tezę ekonomii dzielonej, samochodów autonomicznych, może parkingów wcale nie trzeba budować więcej? Za 5 – 10 lat będziemy ich potrzebować mniej. Czyli nie parkingi, ale shared economy. Wracając do twojego pytania. Polska się rozwija, bardzo widać, że samorządy inwestują w różne technologie po to, żeby to miasto było przyjazne użytkownikowi, żeby mógł on podejmować decyzje w oparciu o różne technologie.

Decyzje odnośnie tego jak ma wyglądać jego otoczenie, społeczeństwo, miejsce, w którym żyje. Nie chodzi tylko o wpływ na głosowanie, decyzję, ale również o zbieranie funduszy. Wpływ na to jak aplikacje na urządzeniach mobilnych, smartfonach będa wyglądały, po to żeby mieć te funkcjonalności, które dla mnie jako mieszkańca, są najważniejsze. Kiedyś w Rosji, zapoczątkowano trend, żeby to użytkownicy tego terenu, mieszkańcy powinni podejmować decyzję o tym jak ten teren wygląda.

Dawniej projektowano parki, w ten sposób, że kładziono chodniki i już, a ten rosyjski projektant przestrzeni powiedział, poczekajcie na zimę, aż spadnie śnieg i ludzie między drzewami wydepczą ścieżki. Przenosząc ten pomysł do współczesności, to Smart City przypomina to, że to mieszkańcy podejmują decyzję jak będzie wyglądało miasto, jak technologia będzie ich wspierać w codziennym życiu i to jest strasznie fajne.

To nie jest tak jak dawniej, że włodarz miasta podejmuje decyzje w oparciu o swoje widzimisię, to ludzie podejmują te decyzje i to jest strasznie fajne. Elektroniczna portmonetka, to jest niesamowita rzecz! To jest karta za pomocą, której można orientować się w różnych usługach miejskich i te usługi zamawiać. To jest mix karty do bankomatu, karty parkingowej, bibliotecznej, karty do lekarza. Jest to jedna karta służąca wszystkim, trochę jak we Władcy Pierścieni “one to rule them all”.

Ta historia ze ścieżkami jest bardzo ciekawa. Wydaje mi się, że to powiedział Siergiej Korolow, który zajmował się on projektowaniem statków kosmicznych.

Poruszyłeś ciekawy temat, że Smart City i podobne projekty, o których dzisiaj rozmawialiśmy, jak sztuczna inteligencja, powinny istnieć po to aby pomagać ludziom. A ten wątek jest często pomijany, pytania są zadawane z innej strony, nie tak żeby komuś wprost pomóc, tylko żeby spróbować rozwiązać problem, który być może nie będzie już istniał za  5 – 10 lat. Mam teraz na myśli przykład z parkowaniem, który wspomniałeś.

Być może rozwiązujemy w ogóle złe problemy? Źle postawione tezy.

Tak dokładnie. A teraz pytanie dotyczące właściwie mojej motywacji stojącej za tym podcastem. Grupą docelową tego podcastu są często osoby decyzyjne, które chcą zacząć uczenie maszynowe, ale nie do końca wiedzą jak. Jak mógłbyś przekonać takich ludzi.

Dlaczego teraz jest ten moment, w którym warto się tym zająć? Jakie korzyści ich ominą jeśli nie będą wdrażać uczenia maszynowego i nowych technologii w realne życie już teraz, tylko będą to odkładać na przysłowiowe jutro?

To trochę jak z autobusem, który odjeżdża, jeśli nie wsiądziesz to zostaniesz na przystanku. To jest technologia, która zmieni sposób w jaki żyjemy. Popatrzmy co się dzieje teraz na świecie, szczególnie w środowisku biznesowym. Klienci oczekują szybciej, szybciej, szybciej i taniej, taniej, taniej. Oczekują, żeby usługa była zrobiona, dostarczona, zrealizowana szybciej. Mój przykład z wdrożeniami systemów ERP na początku naszej rozmowy.

Żeby było taniej i bardziej indywidualnie względem ich potrzeb. Mając na uwadze, żeby było to tańsze, niestety nie da się tego zrobić za pomocą ludzi. Nie wiem czy wiecie, że poziom segmentacji produktów, poziom segregacji klientów w typowym e-commerce, jeszcze 5 lat temu, zawierał kilkuset do kilku tysięcy końcowych klientów.

Teraz segmentacja i zachowanie behawioralne definiują usługi i produkty dedykowane do jednej indywidualne osoby. Takiej ilości danych nie jest w stanie w żaden sposób ogarnąć człowiek. Dane w jaki sposób klienci reagują na nasze produkty, czego potrzebują, jak oceniają produkty, dodanie jeszcze social media. Informacji jest bardzo wiele, dlatego włącza się tutaj machine learning.Technologia, która pozwala nam decydować w oparciu o ogromne ilości danych z różnych źródeł, decydować co danemu klientowi jak zaoferować, po to, żeby on kupował u nas, wracał i był z nami, a nie naszą konkurencją. To jest kwestia efektywności.

Zobaczcie jak Amazon proponuje pewne książki, produkty w oparciu o historię twoich zakupów. To już było dawno temu. Zobaczcie w jaki sposób Facebook przeszukuje i proponuje na wallu danego użytkownika informacje co jest warte przeczytania w oparciu o de facto behawioralne zachowania. Te przykłady można mnożyć.

Mówię o tym, że jest to dedykowana oferta usług dla tego Kowalskiego, dla mnie indywidualnie, a nie dla całego segmentu. Indywidualnie dla mnie w oparciu o moje zachowania, w oparciu o ogromne ilości danych. To jest trochę tak, jak z tym przykładowym autobusem albo wsiądziemy do niego albo zostaniemy na przystanku, a ten kto będzie to miał po prostu nas zje.

Nie obawiałbym się sztucznych inteligencji, algorytmów sieci, to są bardzo proste rzeczy. Choć można to budować w oparciu o obecnie dostępne oprogramowanie. Podam 2 przykłady. Google oferuje tensorflow – jako open source, Elon Musk i jego fundacja OpenAI również dzieli się doświadczniem, pokazując, że ta technologia nie jest aż tak skomplikowana. Programiści uczą się jak to robić.

Zbudowanie sztucznej inteligencji na moim Mac‚u to jest kwestia kilku dni. Zbudowanie prostej sieci, która podejmuje, proponuje jakieś decyzje to nie jest locked science. Te klocki są do ściągnięcia i wykorzystania już teraz. Oczywiście są wyspecjalizowane przedsiębiorstwa, które się tym zajmują, z których usług można korzystać, proponuję to robić. Dla mnie to jest no-brainer, świat idzie w tym kierunku i albo wsiądziemy do pociągu, albo zostaniemy na peronie.

Pytanie nieco powiązane, ale może z innej strony. Wiemy, że większość zawodów, które teraz znamy nie będzie wykonywana przez nasze dzieci, a już na pewno nie przez nasze wnuków. To znaczy, że ludzie zaczną tracić zatrudnienie, będą pojawiać się nowe miejsca pracy, ale trzeba będzie się adaptować. Jakie porady możesz dać pracodawcom i pracownikom? Jak sprawić by to przejście było jak najmniej bolesne?

To nie jest tak, że to wydarzy się jednego dnia. Spójrzmy na przykład z autonomicznymi ciężarówkami. To nie jest tak, że wszyscy kierowcy wstaną rano we wtorek i pójdą do pracy, a tam będą stały ślicznie, nowe autonomiczne samochody i oni nie będą mieli pracy. Czytałem takie opracowania, które mówią, że jest to proces rozciągnięty na następne 20 lat.

Po pierwsze, nie demonizowałbym tego. Natomiast, oczywiste jest, że trend jest już widoczny i ludzie reagują na to. Podam taki przykład, sztuczna inteligencja jest o wiele bardziej efektywna od prawnika-człowieka w proponowaniu pewnych rozwiązań. Rozwiązuje one zadania prawne, szybciej i efektywniej niż prawnik, ale tylko te bardzo prostych rzeczy, takie jak kontrakty, umowy, itd.

W związku z tym, teraz na uczelniach prawniczych w Stanach dużo mniej ludzi składa zgłoszenia na te kierunki. Natomiast, specjalistyczni prawnicy M&A (Merges and Acquisition), due diligence oni będą ciągle potrzebni, ponieważ poziom komplikacji spraw stale rośnie. Wracam do przykładu Watsona i rozpoznawania na podstawie zdjęć stadium i zaawansowania raka. To nie jest tak, że jutro wszyscy radiolodzy stracą pracę. To będzie, rozłożony w czasie, proces. W tym przypadku, to wyjdzie na lepsze pacjentom, diagnoza będzie postawiona bardziej skutecznie.

Samochody ciężarowe? Zdecydowanie bezpieczniej, itd. Powstanie dużo nowych zawodów. Profesja, która obecnie powstaje i będzie intensywnie promowana to  nauczyciel sztucznych inteligencji. Ktoś będzie musiał je programować. Oczywiście są technologie i techniki, które pozwalają przenieść część sieci heurystycznych z jednej maszyny na drugą, ale nauczanie nowych rzeczy to jest zawód, który będzie się rozwijał.

Trener sztucznych inteligencji to zawód przyszłości. Zawody, które znikają to, tak jak powiedziałem, prawnicy, kierowcy, długofalowo księgowi, itp. Zawody, które wymagają powtarzalnych czynności, które są jasno zdefiniowane, na pewno będą przez maszyny przejmowane. Zawody, które wymagają kreatywności, spojrzenia inaczej na dany temat, empatii na pewno będą się rozwijać. Trend jest taki, że ludzie, którzy obsługują innych w skomplikowanych tematach, na pewno będą niezbędni chociażby z powody inteligencji emocjonalnej.

Rady? Obserwować rynek. Powiedziałbym tak, paradoks jest taki, że wszyscy teraz chcą być programistami, jest to zawód przyszłości. Patrząc na poziom automatyzacji procesu wytwórczej budowania kodu nie będzie trzeba tylu programistów na świecie. Oczywiście będą oni potrzebni do bardzo wyspecjalizowanych rzeczy, ale ci, którzy tłumaczą architekturę systemu i wymagania użytkownika na kod, a to de facto 80% programistów, nie będą potrzebni. Automaty będą robiły to same. Rady? Patrzeć na to co się dzieje i uczyć się przez cały czas, przez całe życie. Czytanie książek, samodoskonalenie, nauka to jest to co powinniśmy robić nieustająco po to, żeby zawsze być o krok do przodu.

To są świetne porady. Wydaje mi się, że warto podkreślić jedną rzecz. Zgadzam się, że to nie nastąpi w jeden dzień, ale potrzebny jest czas – 5, 10 czy 20 lat. Natomiast, często nam się wydaje, że to będzie kiedyś, a później okazuje się, że to kiedyś właśnie nastąpiło dzisiaj.

Wpędzamy się w wir zwykłego dnia, powtarzamy stale tę samą czynność, przez to, że się nie rozwijamy, w którymś momencie nastąpi zderzenie z rzeczywistością i rynek powie, że w tej chwili nie jest potrzebne to co my potrafimy bo istnieje maszyna, która zrobi to lepiej. W 100% zgadzam się z podejściem, że warto już teraz zacząć się uczyć niż czekać na kiedyś, bo faktycznie to wszystko będzie w pełni wdrożone za 15 czy 20 lat.

Dodam jeszcze coś do mojej wypowiedzi. Zakładając, że maszyny będą otrzymywały nasze różne zawody rynek pracy zmieni się dramatycznie. Jednak, ciężko mi sobie wyobrazić, żeby poszczególne grupy zawodowe, nie chcę tutaj nikogo urazić, ale z podstawowej pracy zmieniły się w kreatywne zaawansowane intelektualnie zawody. To jest debata, która teraz trwa, takie testy prowadzone są obecnie na całym świecie.

Na czasie są tematy takie jak gwarantowany dochód podstawowy, testuje się koncepcji, która gwarantuje mieszkańcowi podstawowy dochód miesięczny, po to, żeby mógł przeżyć, a to co zarobi on dodatkowo będzie dla niego. Natomiast, my jako państwo, gwarantujemy mu pewien dochód ponieważ on stracił pracę i nie może się przebranżowić.  Czy był to eksperyment udany czy nie, testy wykażą za parę lat. Ale patrząc socjologicznie, ja bardzo wierzę, że jakiś ekwiwalent utrzymania tych grup społecznych musimy znaleźć.

Czy to będzie gwarantowany dochód podstawowy? Czy to będzie, uwaga, opodatkowanie robotów? Jeśli iść tym tokiem myślenia, roboty zabierają nam pracę więc mniej będziemy, jako pracownicy, podatku odprowadzić do państwa, a ono, bardzo upraszczając, utrzymuje się z podatków firm i ludzi. Państwo będzie mieć problem z utrzymaniem aparatu państwa, więc być może należałoby opodatkować pracę robotów?

Jeżeli ludzie stracą pracę, to jest dobry koncept. Trzeci punkt, trochę trąci socjalizmem, to jest gwarancja zatrudnienia. Wprowadzenie mechanizmu prawnego, który będzie wymuszał na pracodawcach gwarantowanie zatrudnienia pracownikom pewnych grup społecznych. Brzmi jak science fiction, jak socjalizm. Co do tego ostatniego nie jestem przekonany, ale te idee między gwarantowanym dochodem podstawowym albo opodatkowaniem maszyn albo gwarantowanym zatrudnieniem ciągle się zdarzają.

Pewnie gwarantowany dochód podstawowy wygra, tym bardziej, że testy tej idei są na świecie prowadzone. Natomiast, na pewno w jakiś sposób będziemy zapewnić to minimum podstawowe, żeby ludzie mogli przeżyć. Zakładając, że teza „roboty zabierają nam pracę” jest tezą prawdziwą i nie będziemy w stanie szybko się przebranżowić na nowe zawody. Napisałem na ten temat artykuł na mojego bloga, za chwilę będę publikował co to dokładnie jest i jak te idee się ścierają. Trochę taka kryptoreklama, polecam!

Dziękuję, też zostawię link do tego artykułu, gdy już się pojawi i zapraszam do zapoznania się z informacją. Norbercie, czego mogę Ci życzyć?

Jest takie chińskie przekleństwo: „obyś żył w ciekawych czasach”. Ja wiem czego życzyć? Ja życzę sobie i Wam, Nam wszystkim, żebyśmy mogli się w tej nowej przyszłości, wśród bombardujących nas technologii, różnych modeli rynkowych, odnaleźć i w przyszłości być dalej szczęśliwymi ludźmi. Być w centrum, znaleźć tę pasję – to tak długofalowo. A krótkofalowo życzyłbym sobie, i Wam również, żebyśmy czytali książki. W książkach są zapisane idee ludzi, do których nigdy w życiu codziennym nie będziemy mieli dostępu. A one są tam zapisane, tego życzę i sobie i Wam i Tobie!

Dzięki, super porady. Życzę, żeby każdy z nas czytał więcej. Tutaj może warto dodać, nie chodzi o to, żeby przekładać kolejne strony tylko zastanawiać się. Czasami widzę taką skrajność, ludzie mówią, żeby czytać, ale nie do końca tłumaczą co to oznacza. Nie chodzi o to, żeby kupować książki i przeglądać strony, ale również zastanawiać się nad tym co się przeczytało.

Tak, tak. Czytać ze zrozumiem, albo jak ktoś mówi: „Słyszałeś? Słyszałem, ale nie usłyszałem”. Czyli czytać ze zrozumieniem i wyciągać wnioski z tego, myśleć samodzielnie. To jest bardzo dobre. W natłoku danych, którymi jesteśmy zalewani nie brać niczego za pewnik, naprawdę. Wyciągać własne wnioski, myśleć samodzielnie w oparciu o książki, o idee, w oparciu o to budować sobie opinie samemu. Tak łatwo jest manipulować opinią publiczną w social media. Łatwo jest kupić pierdylion głosów na Facebooku albo Instagramie, które promują jakąś usługę, produkt. Warto myśleć i wyciągać samodzielnie wnioski.

Jak można znaleźć Cię w sieci? Gdzie działasz w Internecie?

Jestem dostępny na tym blogu. Oczywiście nie wszystkim jestem w stanie odpowiadać. Na tym blogu toczą się różne dyskusje. On jest trochę oporny, ale tak go zrobiłem, może w następnej wersji będzie bardziej przyjazny użytkownikowi. Tam jestem dostępny, jeśli ktoś będzie miał jakieś wartościowe uwagi, temat, będzie chciał się ze mną zderzyć intelektualnie, zapraszam na bloga. Mam swoją stronę na LinkedInie i stronę publiczną na Facebooku, tam staram się regularnie odpowiadać. Jestem dostępny, tam zapraszam.

Dziekuję Norbercie za świetną rozmowę i życzę sukcesów w nowym miejscu pracy!

Dziękuję, dziękuję Tobie i Wam. Życzę Ci, żeby ten podcast się rozwijał i chętnie posłucham następnych.


Co myślisz na temat inteligentnych miast? Na ile to miejsce gdzie jesteśmy teraz zmieni się za 10 lat, i teraz nie chodzi tylko o nowym chodniku (co też dobrze). Tylko o wykorzystaniu nowoczesnych technologii. Jest wizja, która twierdzi, że przez to, że ludzkość pędzi w kierunku wykorzystania Smart City, wyklucza inne alternatywy. Jaka jest Twoja opinia na ten temat?

Dziękuję za wiadomości które dostaję. Jest ich już dość sporo i część z nich jest dość trudna, żeby odpowiedzieć na szybko (wymaga zastanowienia się) oraz część pytań powtarza się, z czego robić wniosek, że odpowiedzi na podobne pytania zasługują na podzielenia się z szerszym gronem.

Jeżeli potrzebujesz pomocy ze sztuczną inteligencją. Masz konkretny problem, ale ciężko ci jest wypracować strategię – to proszę daj mi o tym znać. Pomagam poprzez konsultację lub zrobienie prototypów, dzięki czemu niskim kosztem można zbadać potencjał.

Skontaktować się możesz w najbardziej wygodny dla Ciebie sposób: linkedin, facebook, twitter, mail (info <małpka> biznesmysli.pl) czy forma kontaktu na stronie biznesmysli.pl. Staram się odpowiadać w przeciągu dnia, ale przez to, że mam wiele innych inicjatyw, czasem może się przesunąć, więć proszę o cierpliwość.

Google Developers Day
Google Developers Day

W zeszłym tygodniu, czyli 5 i 6 września odbył się Google Developers Day w Krakowie. Wiele ciekawych ludzi zebrało się w jednym miejscu. Również spotkałem trzy osoby które dzięki ze współpracy z Google dostali bilet za darmo (wspomniałem o tym w ostatnim odcinku). Cieszę się, kiedy mam taką możliwość, połączenia możliwości z okazją.

Dobrą nowością jest to, że udało się mi nagrać wywiad z dwoma osobami z Google. To będzie eksperyment, bo po raz pierwszy na Biznes Myśli cały odcinek będzie po angielsku. Bardzo ciekaw jestem Twojej opinii, więc proszę podziel się co o tym myślisz.

Książki polecane przez gościa

Zapisz się, a otrzymasz

Bm-small-small
  1. Dostaniesz wartościowe materiały w postaci ebooków, checklist czy podsumowań.
  2. Informację o kolejnych odcinkach podcastu
  3. Zniżkę (10% lub większą) na trening uczenia maszynowego
  4. Aktualności na temat sztucznej inteligencji
Rozpędź swój biznes sztuczną inteligencją Powered by ConvertKit
Jestem na

Vladimir

Podcaster at Biznes Myśli
Ponad 10 lat temu zacząłem programować. Od 2013 roku zacząłem pracować z uczeniem maszynowym (od strony praktycznej). W 2015 założyłem inicjatywę Data Workshop. W 2017 zacząłem nagrywać podcast Biznes Myśli. Jestem perfekcjonistą w sercu i pragmatykiem z nawyku. Lubię podróżować. Obecnie pracuję jako architekt w General Electric.
Jestem na
Share

2 odpowiedzi do “Norbert Biedrzycki o Smart City, Shared Economy, Blockchain…”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *