Justyna Janicka i Rzeczywistość Wirtualna

Trudno ignorować tematy, które krążą wokół i niekoniecznie są bezpośrednio sztuczną inteligencją. Na przykład, temat blockchain jest czymś innym, ale ciąglę o nim słyszę na konferencjach związanych ze sztuczną inteligencją. Nawet powiem więcej, widać obszary gdzie możliwe jest rozpoczęcie takiej współpracy. Pomyślę jeszcze nad tym i postaram się podzielić się z Tobą moimi przemyśleniami.

Justyna Janicka o rzeczywistości wirtualnej
Justyna Janicka o rzeczywistości wirtualnej

Rzeczywistość wirtualna czy rozszerzona jest kolejnym tematem, który staje się coraz bardziej zauważalny. Już teraz wiadomo, że nasze życie w bliskiej przyszłości będzie związane w ten czy inny sposób z tą rzeczywistością. Już od jakiegoś czasu chodziło mi po głowie nagranie odcinka o rzeczywistości wirtualnej, również dostałem taką prośbę, więc w tym materiale udało się to zrealizować.

Justyna Janicka jest ze start-upu 1000 realities, który ma bardzo duże ambicje 🙂 Podczas naszej rozmowy poznasz odpowiedzi na pytania: czym jest VR/AR? Czego mamy się spodziewać w najbliższym czasie? Jakie to ma korzyści dla biznesu już teraz? Jak wygląda procedura wdrożenia i jakie są koszty? Poruszymy także wiele innych tematów. Co więcej, Justyna przygotowała dla Ciebie prezent, dowiesz się o tym jak można go dostać na samym końcu.

Zapraszam do wysłuchania.



Cześć Justyna! Przedstaw się, kim jesteś? Czym się zajmujesz? Gdzie mieszkasz?

Cześć! Nazywam się Justyna Janicka, mieszkam w Krakowie. Jestem współzałożycielką “1000 realities” – studia zajmującego się wyłącznie wirtualną, rozszerzoną i mieszaną rzeczywistością. Produkujemy głównie doświadczenia dla klienta biznesowego, np.: aplikacje szkoleniowe dla przemysłu albo aplikacje, które służą do prezentacji towarów, tj.: niewybudowane mieszkania, hale fabryczne albo samochody. Robimy to, po to aby producent nie musiał wygospodarowywać dużej przestrzeni ekspozycyjnej.

Justyna Janicka
Justyna Janicka

Zajmujemy się również wykorzystywaniem VR do nauki języków obcych, raczej nie robimy gier, które później są dostępne dla użytkownika końcowego. Czasami zdarza nam się zrobić grę, która jest wykorzystywana do celów marketingowo-promocyjnych. W “1000 realities” pełnię dumną funkcję Chief Operating Officer.

W praktyce, w start-upie, sprowadza się to do bardzo różnorodnych zadań: od budowania sieci kontaktów, prowadzenia działań sprzedażowo-marketingowych, występowania na konferencjach, przez kreowanie wizji produktów, przekłuwanie wizji produktu klienta na konkretny produkt VR, testowanie tego co wyprodukują deweloperzy, kwestie administracyjne itd.

Generalnie jestem w start-upie człowiekiem od biznesu, chociaż jak trzeba to poprzestawiam też ustawienie obiektów, które potem użytkownik widzi w wirtualnej rzeczywistości. Niestety start-up wymusza spełnianie się jednocześnie w wielu rolach.

Wooow, bardzo dużo tego wszystkiego. Nie ukrywam, że temat VR już bardzo dawno chodził mi po głowie. Bardzo się cieszę, że dzisiaj o tym porozmawiamy. Ale zadam jeszcze tradycyjne pytanie: co ciekawego czytałaś i jaką wartość znalazłaś w tym dla siebie?

Niestety, ostatnio natłok obowiązków i projektów nie pozwala mi znaleźć zbyt wiele czasu na spokojne poczytanie książki. Pomimo tego, że jestem fanką czytania, częściej słucham audiobooków, np.: jadąc na spotkanie albo w pociągu w drodze na konferencję. Niestety też, częściej jest to literatura biznesowa, niż lekka i rozrywkowa książka, czytana tylko i wyłącznie dla przyjemności, a nie z potrzeby uzupełnienia wiedzy czy też rozwinięcia jej.

Z ostatnio przesłuchanych, fajnych rzeczy polecam „Pitch Anything” autorstwa Orena Klaffa. Jest to książka, którą zdecydowanie polecam każdemu, kto czasami musi coś wynegocjować. A wiadomo negocjujemy właściwie wszyscy w różnych sytuacjach. Co z tego wyniosłam dla siebie? Na pewno świadomość, że czasami inni podświadomie, a czasami w pełni świadomie, lepiej lub gorzej stosują pewne techniki, które mają na celu wywarcie wpływu, czy też perswazji. Zdałam sobie sprawę, że ja przeważnie podświadomie te techniki stosuję. Obecnie, wiedząc jak powinno się je stosować, mogę nad tym lepiej panować, robić to bardziej świadomie.

To bardzo ciekawa literatura. Powiedziałaś, że teraz czytasz bardziej biznesowe rzeczy. Podcast jest dla osób z biznesu więc myślę, że większość słuchaczy robi podobnie. A teraz może przejdziemy do tematu dzisiejszego odcinka. A zaczniemy od początku. Czym jest Virtual Reality i Augmented Reality? Czyli rzeczywistość wirtualna i rzeczywistość rozszerzona. Wyjaśnij to proszę w prosty sposób, podając przykłady i zaznaczając na czym polega różnica.

Są to technologie, które bardzo często są mylone przez ludzi i nie zawsze mają oni świadomość jaka jest różnica. Tak naprawdę, polega ona na tym, jak bardzo zanurzamy użytkownika w wirtualny świat. Zarówno VR, AR i Mixed Reality są nazywane technologiami immersyjnymi. W przypadku VR, użytkownik zakłada na głowę specjalne gogle i one w 100% izolują go od otoczenia. Można w nich oglądać wirtualny świat. Przeważnie użytkownik ma też słuchawki i słyszy głosy z tego wirtualnego, wykreowanego komputerowo świata. Za pomocą specjalnych kontrolerów, które trzyma w dłoniach.

Ostatnio też pojawiają się rozwiązania, które można założyć na całe ciało. Za pomocą tych kontrolerów możemy wchodzić w interakcje z wirtualnym światem. Użytkownik może np.: łapać obiekty, rzucać nimi, przenosić je w przestrzeni, czy też w czasie rzeczywistym zmieniać to jak wygląda wykreowana komputerowo rzeczywistość. Wyobraźmy sobie, najprostszy przykład, spacer po wirtualnym mieszkaniu. Użytkownik trzyma w ręku kontroler, zaciskając na nim dłoń, może złapać wirtualną klamkę, pociągnąć ten kontroler, a w wirtualnym świecie klamkę, do siebie i otworzyć drzwi.

Natomiast w wypadku AR, użytkownik nadal widzi rzeczywistość, w której się znajduje, a oprócz tego widzi wirtualne treści, które są nałożone na ten rzeczywisty świat. Urządzenia do korzystania z rozszerzonej rzeczywistości mogą być bardzo zaawansowane, jak specjalne okulary, takie jak słynne HoloLens.

Pewnie Microsoft byłby oburzony, że klasyfikuję HoloLens jako Augmented Reality a nie Mixed Reality. Osobiście uważam, że prawdziwe Mixed Reality to dopiero przyszłość i trochę czasu minie zanim ono pojawi się na rynku. Są też inne okulary do rozszerzonej rzeczywistości, takie jak, mniej słynne Epson Moverio. Natomiast z AR możemy też korzystać na takich prozaicznych urządzeniach jak smartphone, który większość z nas nosi w kieszeni lub torebce. Wtedy tylna kamera takiego urządzenia, w czasie rzeczywistym, filmuje otoczenie, na które nakładane są dodatkowe elementy.

Powiedziałaś o Mixed Reality. Ostatnio dość często można o tym usłyszeć. Jaka jest różnica pomiędzy Mixed Reality a AR? Powiedziałaś, że to jest przyszłość, która ma nastąpić. Rozwiń to proszę. Kiedy będziemy mogli uznać, że ta przyszłość właśnie nastąpiła?

Tak naprawdę mieszana rzeczywistość, w tym momencie, niestety, jest takim buzzword. Dość łatwo jest pomylić Mixed Reality z AR. Obydwie te technologie łączą w sobie rzeczywisty obraz z tym wykreowanym komputerowo, nałożonym na istniejącą rzeczywistość. Podstawowa różnica pomiędzy tymi technologiami to fakt, że urządzenia mieszanej rzeczywistości będą się cechować interaktywnością. Będziemy mieć np. realne krzesło w wirtualnej rzeczywistości.

Co do HoloLens, to urządzenie skanuje otoczenie, w którym znajduje się użytkownik i dostosowuje do niego zachowanie aplikacji. Podstawową funkcją jest możliwość umieszczania hologramów w wybranych miejscach. Natomiast, rzeczywistość ma mało wspólnego z pięknym marketingiem Microsoftu. Pierwszy kontakt z HoloLens, przeważnie, bardzo rozczarowuje. Pole widzenia jest wielkości tabletu, może kartki A4. Niestety, nie można swobodnie walczyć z potworami, które są w pokoju, wyświetlić hologramu człowieka, gdyż będzie on widoczny tylko w małym kawałku. Sama interakcja z tą rzeczywistością też czasami bywa problematyczna.

Teraz zadam trochę wizjonerskie pytanie. Około miesiąca temu, oglądałem w kinie film „Valerian i Miasto Tysiąca Planet”. Oczywiście film był amerykański, jest tam dużo Hollywood, więc trzeba umieć to przefiltrować. Była tam dość ciekawa wizja. Ludzie podróżowali między planetami jako turyści. Wyobraźmy sobie taki przypadek, że przylatuje turysta na planetę X, podobną do Marsa, na której nie ma nic, sama pustynia, zakłada okulary i widzi inną rzeczywistość.

Może spacerować po targu gdzie jest dużo przedmiotów, szumu, hałasu, wszystko migocze i jest przepiękne. Taki człowiek bierze przedmioty, które chce i następnie na samym końcu materializuje je z rzeczywistości wirtualnej do naszego, materialnego świata. Ukazanie tej magii było możliwie, prawdopodobnie, dzięki użyciu drukarki 3D. Pytanie do Ciebie, na ile ta pokazana w kinie wizja jest realistyczna? Jeżeli tak, to za ile możemy się spodziewać takiej codzienności w naszym życiu?

Niestety, nie miałam okazji oglądać filmu więc odniosę się tylko do Twojego opisu tej wizji. To co uderza mnie najbardziej: po co podróżować na inną planetę, żeby ubrać okulary VR? Tym bardziej, że później produkty powstają przy pomocy drukarek 3D. Czy nie lepiej i łatwiej byłoby założyć okulary VR u siebie w domu, na swojej planecie?

Zamówić produkty online, a później wydrukować je na domowej drukarce albo w drukarce 3D typu budka lub paczkomat, która byłaby zlokalizowana na osiedlu. Zakładam, że do tego czasu ludzkość będzie już mieć niskoretencyjne sieci telekomunikacyjne 7 albo 8G. Poważniej mówiąc, myślę, że VR, AR i Mixed Reality zmienią sposób w jaki pracujemy, uczymy się, odpoczywamy.

Według mnie okulary do rozszerzonej rzeczywistości, tzw. smart glass, działające w trybie AR z możliwością przełączenia się na życzenie na VR lub Mixed Reality będą kiedyś równie popularne jak smartfony i każdy z nas będzie je posiadał. Już teraz ta technologia rozwija się w zastraszającym tempie, na ile stanie się powszechna i jak szybko to nastąpi? Osobiście mam nadzieję, że wydarzy się to jak najszybciej.

Teraz zapytam o to na ile rzeczywistość wirtualna jest rzeczywista? Ale najpierw opowiem o moim doświadczeniu. Jakiś czas temu miałem okazję założyć okulary, była tam krótka gra, w której siadasz do wózka i podróżujesz nim po różnych miejscach. Prawda była tak, że faktycznie zaczynasz się czuć jakbyś znajdował się w tym wózku. Z czasem zaczyna się wydzielać adrenalina, gdy spadasz albo podlatujesz to czujesz, że to faktycznie się z Tobą dzieje.

Chociaż, z drugiej strony, gdzieś tam wiesz, że to nie jest rzeczywistość. Mózg jest tak naprawdę oszukiwany. Przypomina mi się tutaj historia o ludziach, którzy zajmują się samoświadomością, zgłębiają te tematy. Oni mówią, że jeśli oszukasz swój mózg to jesteś w stanie zrobić wszystko co tylko chcesz, np. przejść zabieg chirurgiczny bez podanego znieczulenia. Nie wiem jak to dokładnie jest, na razie zostawmy ten temat. Ale to co ja zrozumiałem to odczucie, że rzeczywistość wirtualna naprawdę jest bardzo rzeczywista.

Nawet gdy zdjąłem te okulary nadal czułem dreszczyk emocji. Nadal czułem, że jechałem tym wózkiem, chociaż wiedziałem, że to się nie wydarzyło naprawdę, odczuwałem kręcenie się w głowie. Jakie są korzyści i zagrożenia wynikające z takiej rzeczywistości?

Zgadzam się z Tobą, że wirtualna rzeczywistość może być bardzo realistyczna. Jest naukowo udowodnione, że ludzki mózg reaguje na dobrze przygotowaną wirtualną rzeczywistość dokładnie tak jak na rzeczywistość. Może kilka przykładów z życia. W trakcie naszej działalności, stworzyliśmy kilka bardziej ekstremalnych aplikacji: Horror Escape Room czy symulator latającego dywanu. Podczas testowania horroru na konferencji, pewna Pani zaczęła krzyczeć tak głośno, że do naszego stoiska zbiegł się tłum ludzi, na czele z ochroną.

Natomiast, w przypadku dywanu to wrażenie pędu i niestabilności podczas lotu potrafi być tak silne, że uginają się kolana. Podczas tego doświadczenia można kręcić beczki. Mieliśmy przypadki, gdzie takie kaskaderskie popisy kończyły się upadkiem pilota na podłogę. Mieliśmy też kilka takich przypadków podczas produkcji, np. robiliśmy aplikację dla branży nieruchomości i zdarzało mi się próbować odłożyć kontrolery na wirtualny stół albo mój wspólnik dla żartu przesuwał w moim kierunku krzesło tak aby ono we mnie wjechało. Ja ze strachem krzyczałam mimo, że tak naprawdę nic mnie nie bolało.

Podczas przygotowywania szkolenia BHP pokazywaliśmy klientowi demo, poprosiliśmy osobę testującą, aby teleportowała się w środek ognia, żeby zobaczyła jak realistyczne jest to wrażenie. Skończyło się to krzykiem i odskoczeniem na bok. Często przy prezentacjach nieruchomości albo przy szkoleniach, które odbywają się w dużych obiektach ludzie zaczynają po prostu chodzić, mimo, że cały czas przypominamy im, że mogą się tylko teleportować. Znajdują się oni np. na przestrzeni 3×3 metry, a wydaje się im, że są w bardzo dużej fabryce. Próbują podejść do linii produkcyjnej.

Naprawdę można bardzo skutecznie oszukać mózg. Daje to bardzo duże korzyści, natomiast, może też być niebezpiecznie. Zacznijmy od korzyści, są one bardzo duże. Możemy projektować bardzo realistyczne symulacje do celów szkoleniowych np. uczyć kogoś obsługi wózka widłowego, dźwigu, suwnicy przemysłowej. Możemy też symulować operacje czy zabiegi medyczne, wykorzystywać VR do celów terapetucznych, w ramach psychoterapii, terapii ekspozycyjnej.

Ostatnio, intensywnie pracujemy nad szkoleniami miękkimi, np. z zakresu obsługi klienta. Możemy w VR nauczyć się wystąpień publicznych, panowania nad stresem. Możemy symulować ataki terrorystyczne albo przeszkolić operatorów platformy wiertniczej zanim udadzą się na faktyczne miejsce pracy, które jest ciasne i niebezpieczne. Naprawdę, nie uwierzyłbyś jak mało miejsca jest na takiej platformie. Możemy też pokazywać rzeczy, które nie istnieją, zmieniać je w czasie rzeczywistymi czy nawet projektowac nowe towary, produkty, które powstaną w czasie rzeczywistymi.

Możemy ewidencjonować zabytki, pokazywać je osobom, które nie mogą podróżować, np. ze względu na wiek czy też stan zdrowia. Ja bym mogła opowiadać o tym godzinami, dla słuchaczy przygotowałam krótkie opracowanie jak wykorzystać VR w mojej branży. Omówiłam  kilka najbardziej klasycznych zastosowań, co branża to wymyślamy coś nowego. Kiedyś na targach Pan z branży pszczelarskiej powiedział mi, że na pewno nie jestem w stanie zastosować VR do jego działalności. W 30 sekund udało mi się wymyślić 2 przykładowe doświadczenia, które byłyby przydatne.

Natomiast, co do zagrożeń. Moim zdaniem, na pewno powinny istnieć, i istnieją, zalecane przez producenta ograniczenia wiekowe. Tak by dzieci z rozwijającą się psychiką nie miały później jakiś trudności. W obecnej sytuacji dużym problemem są aplikacje niskiej jakości, które powodują tzw. chorobę symulacyjną. Ludziom od VR robi się niedobrze. Niektórzy mówią, że dzieje się tak ponieważ taki jest VR. Jednak, przeważnie przyczyną komplikacji jest źle zrobione doświadczenie, a nie sam sprzęt czy technologia.

Prowadziliśmy u siebie w biurze badania na użytkownikach, aby zrozumieć co powoduje ten problem, co jest intuicyjne, naturalne dla nich a co nie. Teraz prezentujemy te wyniki na różnych konferencjach, żeby pomóc całej branży robić lepszy content. Dlatego, że źle zrobione doświadczenie potrafi zniechęcić użytkowników do ponownego skorzystania z VR.

Przypomina mi się jeszcze jeden film, tym razem trochę starszy z roku 2009, o nazwie „Surogaci„. Ludzie mieli klony w postaci robotów, które wyglądały jak prawdziwy człowiek. Właściwie nie musieli oni już wychodzić z domu, wybierali te klony w dowolny sposób, mogli być kimkolwiek. Mogli wybierać płeć, wiek, urodę. Stary dziadek mógł być piękną kobietą, która ma 20 lat. To wszystko sprowadzało się do tego, że ludzie siedzieli w domu i tak to działało.

Jeżeli chodzi o rzeczywistość wirtualną, to sprawa wydaje się jeszcze łatwiejsza. Nie musimy robić robotów, klonów itd. A cała reszta może być bardzo podobna. Czy wydaje Ci się, że jest możliwość, że w przeciągu najbliższych lat forma współpracy, którą teraz znamy totalnie się zmieni? To co wydaje się nam normalne, za jakiś czas, będzie wyglądało zupełnie inaczej?

Nie chciałabym, żeby taka wizja, że wszystkie interakcje społeczne, relacje międzyludzkie odbywały się z wykorzystaniem awatarów w wirtualnej rzeczywistości się spełniła. Myślę, że coś takiego nie nastąpi, ponieważ to byłoby złe. Technologia nie ma zastępować człowieka ona ma tylko mu pomagać. Poniekąd zgadzam się z tezą, że VR i AR zmienią świat. Eksperci mówią, że będzie to kolejna “computing platform”. Jeżeli, chodzi o VR, na pewno będzie, zresztą już jest, wykorzystywany do szkoleń, do symulacji eksperymentów, do projektowania, do współpracy na odległość.

Zamiast telekonferencji, będziemy mieć spotkanie pomiędzy awatarami. W e-commerce, żeby nie trzeba było iść do sklepu i przymierzać ubrań, do tego też pewnie będziemy wykorzystywać awatary. Czy też w innej sytuacji, gdy podróżowanie, przemieszczanie się w czasie czy też czynności są bardzo niefajnie i nieprzyjemne. Na pewno znajdzie też zastosowanie w rozrywce. Nie sądzę, żeby zastąpił żywych ludzi. Natomiast w takiej codziennej pracy, moim zdaniem, AR odbierane za pośrednictwem okularów, czyli smart glass, będzie obecny w codziennej pracy biurowej i życiu codziennym.

Dlatego, że będzie to ułatwiać pracę, podejmować decyzje, dostarczać bieżących informacji. Przykładowo, coś co już zaczyna się gdzieś dziać. Nie będziemy skanować kodów kreskowych, czy kodów QR. Będziemy się po prostu na nie patrzeć i wszystkie informacje będą nam wyświetlać się w okularach. Nie będziemy mieć nawigacji w telefonie tylko będziemy ją widzieć bezpośrednio w otoczeniu w formie strzałek na ulicy wskazujących, w którym kierunku mamy iść. Pracownicy w fabryce nie będa śledzić ekranów z parametrami i wykresami tylko patrząc się na daną maszynę, będą widzieć jej parametry w czasie rzeczywistym. Myślę, że to jest ten kierunek. Czy też chciałabym, żeby w tym kierunku poszła ta technologia. Nie chciałabym, żeby zastąpiła ona wszystko i żeby ludzie w 100% byli zamknięci w wirtualnej rzeczywistości.

Przypomina mi się jeszcze inna historia. Kiedy ludzie w wieku moich rodziców lub jeszcze starsi narzekają, na to, że nasze pokolenie jest inne. Zamiast pójść się pobawić na plac zabaw lub gdzieś z kolegą, z koleżanką zostają w domu przy komputerze, siedzą w internecie. Zastanawiałam się nad tym czy przyjdzie kiedyś taki moment, tylko to ja będę w podobnej sytuacji, będę tym dziadkiem czy rodzicem, który narzeka na pokolenie moich dzieci czy wnuków.

Ostatnio gdy się nad tym zastanawiałem, pomyślałem, że VR może być właśnie taką technologią bo może on totalnie odmienić sposób interakcji. Powiedzmy, że teraz przestanę się rozwijać, nie będę zdobywać nowej wiedzy i doświadczenia, zasypiam i budzę się za 15 lat to będę prawdopodobnie w dużym szoku.

Na pewno będziesz zaskoczony. Natomiast, taka mała dygresja, jeżeli chodzi o VR i pokolenie naszych rodziców. Ja mam starszych rodziców i coś co mnie bardzo zaskoczyło i uderzyło jeżeli chodzi o sprzęt do VR, to jest mój tata, który ma problem z używaniem smartfona. Niekoniecznie chce się przełamać i niekoniecznie dobrze korzysta mu się z tego urządzenia. Korzysta z niego tylko wtedy gdy musi, głównie odbiera połączenia. A w wypadku VR, właściwie po 30 sekundach zrozumiał w jaki sposób wchodzić w interakcje z tym otoczeniem. To naprawdę świadczy o tym, że producenci sprzętu zaprojektowali go w bardzo intuicyjny i ergonomiczny sposób.

To jest bardzo ciekawe. W takim razie jest to prostsze jeżeli chodzi o interakcje.

Tak, dlatego, że ten interfejs użytkownika jest tym co my znamy z rzeczywistości. Nie trzeba znajdować czegoś w przyciskach, żeby otworzyć drzwi. Tylko widzimy przed sobą swoją rękę i gdy ona się zaciska to znaczy, że zaciskamy ją na kontrolerze. W tym momencie, naturalnym jest złapanie za klamkę. Czasami też obserwuję użytkowników, którzy nie wiedzą co mają zrobić w danej aplikacji. Nie wiedzą co jest interaktywne a co nie. Gdy próbują wchodzić w interakcje w otoczenie to jest bardzo naturalne.

Myślę, że możemy o tym rozmawiać dość długo, ale wydaje mi się, że warto teraz się przełączyć z trybu wizjonerskiego w tryb praktyczny. A mianowicie, porozmawiać o tym co VR ma do zaoferowania w sferze biznesu. Goldman Sachs szacuje, że rynek w rzeczywistości wirtualnej ma być wart dziesiątki miliardów w 2025 roku.

Również Facebook, Google i inni giganci, dość aktywnie angażują się w VR, AR. Na ostatniej konferencji F8 Mark Zuckerberg pokazywał jak można używać AR, VR. To samo miało miejsce na Google Developers Days. Pytanie jest dość proste, ale bardzo ważne. Jak VR, AR może pomóc biznesowi już dzisiaj?

My od ponad roku realizujemy projekty, które pomagają klientom biznesowym zarobić więcej, ale zaoszczędzić znaczne koszty. Niestety większość wdrożeń miała miejsce u klientów zagranicznych. Wygląda na to, że Polska nie jest jeszcze w pełni gotowa i otwarta na szeroką adopcję VR i AR. Aczkolwiek, cieszy mnie to, że pojawiają się pierwsi odważni.

Tak jak wspomniałam, każda branża może skorzystać z tych możliwości w trochę inny sposób. Po szczegóły odsyłam do przygotowanych dla słuchaczy materiałów, które będą dostępne. Za przykład, weźmy sobie firmę produkującą np. meble, to mogą równie dobrze być silniki, łodzie, zabawki dla dzieci. Zacznijmy od samego początku. Pracownicy produkcyjni przychodzą do pracy, szkolą się w wirtualnej rzeczywistości z zakresu obsługi maszyn, technologii produkcji, jak również zakresu BHP. Dzięki temu pracują wydajniej i bezpieczniej.

Nie wiem czy wiesz o tym, ale jest naukowo udowodnione, że po 2 tygodniach od prezentacji szkoleniowej opartej o PowerPoint pamięta się maksymalnie 50% treści. Z VR, poprzez interaktywną symulację, jesteśmy w stanie podnieść ten wskaźnik do 90%. Tak przeszkolony pracownik rusza do pracy wyposażony w okulary AR, w których dostaje podpowiedzi, instrukcje jak wykonywać swoją pracę. To bardzo pomaga w razie spadku koncentracji albo rutyny. Co więcej, tam gdzie ze względów prawnych, BHP wymagana jest ochrona oczu, odpowiednie okulary AR mogą spełniać podwójną funkcję. Producent może też wykorzystać taką technologię do audytu prac.

Po to, aby ją usprawnić, zapewnić wyższą jakość produkcji. Często niestety też pracodawcy w ten sposób decydują się kontrolować pracowników. Nasz produkt został stworzony więc teraz wyposażamy nasz dział sprzedaży albo sklepy w zestawy do VR i na bardzo małej powierzchni możemy zaprezentować klientowi cały asortyment. Oszczędzamy wtedy środki na wynajmie powierzchni magazynowej. Chcąc nawiązać kolejne kontakty biznesowe jedziemy na targi. A jak pokazać np. łodzie, ciężarówki albo 5 kolekcji mebli na stoisku, które ma powierzchnię 6m2?

Jeżeli mamy personel, który obsługuje klienta, możemy przeszkolić go w VR z zakresu procedur i zasad tej obsługi. Zastosować VR do szkoleń sprzedażowych. Już na samym etapie rekrutacji tych pracowników VR może się okazać niezwykle przydatny. Po co pytać: proszę opowiedzieć o jakiejś trudnej sytuacji w poprzednim miejscu pracy, gdzie kandydat recytuje przygotowaną formułkę. Natomiast, my możemy tego użytkownika zanurzyć w takiej sytuacji i patrzeć na bieżąco jak on zareaguje. Możliwości, korzyści, oszczędności dla biznesu są bardzo duże.

Na ile wdrożenie rzeczywistości wirtualnej czy rozszerzonej jest trudne? Jaki jest na to potrzebny budżet? Jak wygląda proces? Ile trwa? Zaznaczę, że pytania, które zadaje są dość ogólne i może warto wziąć jakiś konkretny przykład i na jego podstawie przedstawić sytuację?

Co do tego czy jest to trudne. Dużo zależy od konkretnego przypadku, też od kompetencji firmy wdrażającej. Weźmy na przykład wdrożenie VR do celów prezentacji nieruchomości, pokazowe mieszkanie dla klientów – to jest bardzo prosty projekt.

Natomiast, jeżeli chcemy wdrożyć szkolenie, które jest multiplayer i jest szkoleniem dla załogi samolotu, który ma współpracować ze strażą, obsługą lotniska i innymi służbami lotniczymi, po to aby symulować różne katastrofy, gdzie znaczenie mają warunki atmosferyczne i inne czynniki.

W tym momencie, ten projekt robi się bardzo skomplikowany. Co do budżetu? To pytanie jest trochę na zasadzie – jaki budżet jest potrzebny aby kupić samochód? Idąc za przykładami, gotowe doświadczenie VR na event, które razem ze sprzętem wypożyczamy na 1 dzień, żeby mieć fajne, atrakcyjne stoisko to koszt ok. 3 – 4 tysięcy złotych.

Wyprodukowanie najprostszego, statycznego doświadczenia, powiedzmy prezentacji nieruchomości, to inwestycja rzędu 10 – 15 tysięcy złotych. Jeżeli mamy powtarzalny cykl produkcyjny te koszty czasami mogą się obniżyć. Bardzo proste doświadczenia szkoleniowe zaczynają się od 50 tysięcy, natomiast te bardziej skomplikowane od 200 tysięcy w górę. Górna granica, tak naprawdę, jest wyznaczona przez wyobraźnię inwestora. Analogicznie jest z czasem realizacji.

Absolutne minimum, które zdarzyło się w naszym przypadku to 3 tygodnie. Chyba, że personalizujemy gotowy produkt, np. latający dywan, jesteśmy w stanie obrandować logo klienta w ciągu 1 dnia. Nie zdarzyło się nam jeszcze robić projektu dłuższego niż 6 miesięcy. Aczkolwiek, obecne prace i projekty wskazują, że prawdopodobnie wszystko jest przed nami.

Zapytam teraz o temat, który bardzo mnie interesuje – sztuczna inteligencja w połączeniu z rzeczywistością wirtualną. Co ma wspólnego sztuczna inteligencja z VR, AR? Gdzie znajdują się te obszary przecięcia?

Tak naprawdę ma bardzo wiele wspólnego. Wszystkie te technologie próbują w jakiś sposób albo naśladować, albo wzbogacać rzeczywistość. Obszarów przecięcia jest ogrom. Obecnie w ramach naszych prac nad szkoleniami VR rozwijamy komponent wirtualnego człowieka. Ponieważ podczas pracy niejednokrotnie musimy wchodzić w interakcję z innymi ludźmi. Robiąc szkolenie sprzedażowe, szkolenie z obsługi klienta mamy obecnie 2 opcje.

Możemy tworzyć drzewo decyzyjne i w pełni zautomatyzowane szkolenie albo to szkolenie będzie prowadził moderator, który za pomocą modulatora głosu może podszywać się pod tych wirtualnych ludzi, niezależnie od ich płci i wieku. Dobrze przygotowana sztuczna inteligencja, która sterowałaby tym naszym wirtualnym człowiekiem rozwiązałaby ogrom problemów.

Wiem, że będziemy chcieli iść w tym kierunku i szukać takich rozwiązań. Natomiast co do AR, przykładowo algorytmy lokalizujące obiekty w przestrzeni, takie jak SLAM – Simultaneous Localization and Mapping, to są algorytmy, które bazują na sztucznej inteligencji. Od tej strony technicznej te technologie też są sobie bliskie.

Jeszcze przed tym gdy zaczęliśmy nagrywać rozmawialiśmy o tym, że ludzie często mylą AI, AR, VR. Stawiają je obok siebie chociaż nie są to aż tak podobne rzeczy. Tak naprawdę mogą one zacząć współpracować, ale są to różne tematy. Warto tutaj zaznaczyć, że nie można tutaj wrzucać wszystkiego do jednego worka. Jak widać można znaleźć punkt przecięcia.

Tutaj chciałem dopytać o wirtualnego agenta, teraz dużo się mówi o chatbotach, które mogą mieć pod spodem sztuczną inteligencję. Ten sam mechanizm możemy wykorzystać w rzeczywistości wirtualnej. Zrobimy takiego ludka, który będzie w tym świecie wirtualnym, a wewnątrz niego będzie zawarta sztuczna inteligencja, która potrafi komunikować w bardzo inteligentny sposób. Co sądzisz? Czy stoi przed tym przyszłość?

Tak, takie technologie na pewno znajdą zastosowanie w e-commerce czy w obsłudze klienta. Co ważne, takie rozwiązania już pomału powstają. Ja osobiście widzę też ogromny potencjał na zastosowanie sztucznej inteligencji w wypadku asystenta w rozszerzonej rzeczywistości, z którego będziemy korzystać za pośrednictwem smart glass. Zamiast Siri albo Cortany, będziemy mieć bardziej inteligentnego asystenta w okularach.

To jest ciekawe, czyli Siri, która będzie w okularach i będzie bardziej interaktywna niż tylko głos.

Tak i będzie pewne rzeczy pokazywać, wskazywać drogę, pewne rzeczy podświetlać – generalnie ułatwiać życie i pracę.

Super, bardzo ciekawe. A jakie są największe wyzwania w temacie AR, VR według Ciebie?

Na chwilę obecną, tak naprawdę troszeczkę przełamanie oporów i mitów, które narosły wokół tych technologii. Czyli, że od VR robi się niedobrze, a rozszerzona rzeczywistość w HoloLens będzie widoczna w całym pokoju i możemy dzięki temu wirtualnie umeblować mieszkanie, po czym całą, nowo utworzoną kuchnię obejrzeć korzystając z HoloLens. Sporo czasu i energii musimy wkładać w edukację klientów. Natomiast, oprócz tego jest szereg ograniczeń i problemów czysto technicznych i hardwarowych, z którymi obecnie walczą producenci sprzętu. Na przykład, jak jeszcze poprawić jakość obrazu wyświetlanego w VR, żeby on był bardziej realistyczny.

Które rozwiązania VR najbardziej Cię zaskoczyły i dlaczego?

To jest bardzo fajne pytanie. Zaskoczyło mnie coś, co na pierwszy rzut oka może wydawać się bardzo sprzeczne. A mianowicie wirtualna rzeczywistość dla seniorów, dla osób, które znajdują się w domach opieki, są starsze i schorowane. Bardzo często są to osoby unieruchomione, które całe dnie spędzają w łóżku. W tym momencie, wirtualna rzeczywistość umożliwia im wyjście na wirtualny spacer, który może być połączony z rozwiązywaniem zadań i łamigłówek, które pozwalają ćwiczyć pamięć i utrzymać umysł w dobrej kondycji. Oprócz tego, umożliwiają i ułatwiają wykonywanie lekkich ćwiczeń fizycznych. Mogłoby się wydawać, że grupa seniorów jest ostatnia w kolejce jeżeli chodzi o adopcję tej technologii, no a okazuje się, że jednak to nie jest prawda.

Faktycznie to jest ciekawe i wartościowe rozwiązanie. Bardzo fajnie, że ktoś wpadł na taki pomysł.

I spotyka się on z bardzo fajnym odbiorem.

Teraz dużo mówi się o tym, że roboty zabiorą nam pracę. Oczywiście są ku temu powody, faktycznie dużo wskazuje na to, że wiele zawodów, które znamy dzisiaj za jakiś czas nie będzie istnieć. Ich zadania będą wypełniać roboty. Z drugiej strony, pojawiają się nowe profesje. Co ciekawe, z tego co możemy być teraz pewni, nasze dzieci a tym bardziej wnuki, będą wykonywać prace, o których nie mam teraz zielonego pojęcia. Świat VR prawdopodobnie wygeneruje nowe stanowiska. Jak myślisz, czy są jakieś zawody, które możesz podać już teraz? Może jakieś bardziej egzotyczne, które dla osób nie zajmujących się tematem są nieznane?

Zakładam, że na pewno powstanie coś co nas zaskoczy. W tym momencie, nie przychodzi mi do głowy nic specjalnie egzotycznego. Na pewno, będzie rozwijać się rynek i stanowiska związane ze skanowanie 3D. Dlatego, że zakładam, że kiedyś każdy z nas będzie mieć swojego zeskanowanego awatara. Być może kiedyś będziemy robić to po prostu smartfonem. Trudno jest mi powiedzieć jak to będzie wyglądać za kilka, kilkanaście lat bo coś co wydawało się niemożliwe jeszcze kilka lat temu, za chwilę będzie wchodzić na rynek.

Tak, to prawda. Świat zmienia się szybciej niż myślisz. Rozmawialiśmy trochę już o polskich firmach. Wspominałaś, że jest pewna trudność ze zrozumieniem technologii VR, AR w biznesie więc mamy teraz chwilę, żeby trochę wyedukować, poradzić.

Załóżmy, że jest firma, która być może chce zacząć używać tych technologii, ale nie wie jak zacząć albo się waha czy jest to warte. Jakich porad możesz udzielić takiej firmie? Albo w jaki sposób chcesz zmotywować takie przedsiębiorstwo, żeby zainteresowało się tą technologią?

Jeżeli już pojawia się cień zainteresowania VR lub AR bardzo często pracujemy z takim klientem próbując zidentyfikować te obszary gdzie wirtualna lub rozszerzona rzeczywistość da największe korzyści. Czyli, np.: poprawi bezpieczeństwo, przyczyni się do oszczędności itd. Zalecamy też metodę małych kroków, zrobienie niewielkiego pilota, po to żeby przekonać cały management w firmie, pracowników, że ta technologia jest wartościowa, pomaga i jest fajna.

Czasami pracownicy niższego szczebla, czy pracownicy przemysłowi w przypadku AR boją się tej technologii, kontroli, tego, że w oparciu o te okulary może przyjść ktoś kto nigdy nie miał do czynienia z taką pracą i będzie ją w stanie wykonywać. Warto na pewno znaleźć firmę, która jest otwarta i potrafi na pierwszym, trudnym etapie przeprowadzić klienta troszeczkę za rękę przez dobór konkretnego przypadku użycia do pilota.

Polskie firmy są na samym początku drogi, widać jednak, że ta technologia zaczyna się upowszechniać. Głównie jest wykorzystywana na targach i konferencjach gdzie na co 2 stoisku zaczyna być widać VR lub AR, które niestety często są dość kiepskiej jakości. Zakładam, że ta tendencja będzie podobna jak w Stanach, Azji czy Europie Zachodniej i coraz więcej branż będzie dynamicznie i odważnie adaptować VR i AR w codziennej pracy.

Dobrze, w takim razie polski rynek jest jeszcze na etapie początkującym, ale wszystko się zmienia. Też mogę potwierdzić jeżeli chodzi o konferencje, że coraz częściej są stoiska gdzie można się pobawić w VR lub AR. Bardzo ciekawie jest obserwować jak ludzie zakładają takie okulary i jak później reagują.

Ostatnio byłem na konferencji, gdzie było stanowiska z VR, była tam platforma wiertnicza. To było bardzo ciekawe doświadczenie bo możesz spacerować po różnych piętrach, wdrapać się bardzo wysoko i patrzeć w dół. Masz bardzo dziwne odruchy, gdy próbujesz sprawdzić nogą czy tam jest koniec czy nie, chociaż wiesz, że stoisz na równej podłodze i nie ma tam żadnej wysokości – to jest ciekawe.

Mnie też zszokowało to jak małe, ciasne i momentami nieprzyjemne są platformy wiertnicze. Nie sądziłam, że jest tam tak mało miejsca i tak naprawdę tyle różnych problemów, jeżeli chodzi o codzienną pracę ludzi, którzy zajmują się konserwacją i utrzymaniem tych platform. Jeżeli chodzi o to, że faktycznie masz wrażenie, że spadniesz, swojego czasu testowaliśmy w firmie demo takiej firmy, z którą współpracujemy.

Oni zrobili takie rozwiązanie do poruszania się w VR poprzez chodzenie lub bieganie w miejscu. To demo polegało na tym, że biegło się bardzo wąską ścieżką, po której dwóch stronach była przepaść. Namawialiśmy siebie wzajemnie, żeby się rozpędzić i z tej przepaści skoczyć. Paradoksalnie, nikt nie miał odwagi tego zrobić, mimo, że doskonale wiedzieliśmy, że stoimy w biurze na podłodze i używamy tej wirtualnej rzeczywistości na co dzień.

Bardzo ciekawe doświadczenie. Justyna powiedz jakie masz plany na przyszłość, zwłaszcza związane z rzeczywistością wirtualną czy rozszerzoną?

Nie chciałabym, żeby to zabrzmiało nieskromnie, ale stawiamy sobie poprzeczkę dosyć wysoko i w przyszłości chcemy być topową firmą zajmującą się VR, AR i Mixed Reality na skalę światową. Teraz często zdarza się, że wymieniają nas na różnych, fajnych listach. Nie tak dawno, postawili nas obok Oculusa i Magic Leap co nas wszystkich bardzo zszokowało. Żeby to osiągnąć, w tym momencie, koncentrujemy się na 3 obszarach. Pierwszy to platforma VR Human Being, o której już dzisiaj wspominałam i która znajdzie zastosowanie w wielu sferach, od szkoleń przez branżę medyczną, e-commerce, HR, naukę języków, szkolenia dla prawników.

1000 Realities
1000 Realities

Pierwszym produktem, który zamierzamy zrobić z wykorzystaniem tej platformy to będzie szkolenie z zakresu obsługi klienta. Drugi obszar naszej działalności to szkolenia i symulatory dla przemysłu oraz asystent rozszerzonej rzeczywistości w goglach, również smart glass dla przemysłu. Tutaj celujemy w branżę wydobywczą oraz produkcyjną, natomiast zaczynamy też powoli działania w branży lotniczej. Trzecim obszarem, w tym momencie najbardziej odległym, jest wykorzystanie VR do nauki języków obcych. Pracujemy nad tym projektem, jednak to jest nasz długoterminowy cel. W bliższej perspektywie chcielibyśmy przejść przez program akceleracyjny z naszą platformą do szkoleń z obsługi klienta.

Życzę, żeby udało się zrealizować te plany. Powiedziałaś, że przygotowałaś prezent dla naszych słuchaczy. Co to jest?

Jest to krótka informacja odnośnie tego, jak VR i AR mogą pomóc w różnych branżach. Często rozmawiając z potencjalnymi klientami, z ludźmi poznanymi na różnych wydarzeniach czy konferencjach, spotykamy się z tym, że oni nie widzą możliwości zastosowania VR dopóki ktoś im nie powie: „zobacz do tego celu, możesz wykorzystać to”. Chciałam podzielić się ze słuchaczami tymi przypadkami, gdzie zidentyfikowaliśmy obszar, w którym VR i AR może pomóc.

Super, dziękuję Ci bardzo. Jeszcze ostatnie pytanie – jak można się z Tobą skontaktować?

Mailowo, na adres justyna.janicka <małpka> 1000realities.pl. Można mnie też znaleźć na LinkedIn albo na Facebooku, tam łatwo mnie poznać po charakterystycznym zdjęciu w okularach HTC Vive. Oprócz tego można mnie spotkać na konferencjach branżowych, np. 24 października na „VR/AR Tech Summit” w dawnym Alvernia Studios, obecnie Gremi Park, to są te duże kopuły między Krakowem a Katowicami.

Dziękuję Ci bardzo, że znalazłaś czas, mimo tego, że jesteś chora, chociaż Twój głos był bardzo dobry. I za to, że chcesz się podzielić tą wiedzą VR/AR bo wiem, że to będzie miało istotny wpływ na nasze życie. Właściwie wpływa już teraz.

Bardzo dziękuję za zaproszenie. Było mi bardzo miło podzielić się tymi doświadczeniami z Tobą i ze słuchaczami. Jeżeli kogoś zaciekawił temat zapraszam do kontaktu. Bardzo chętnie będę go kontynuować.


Jakie są Twoje wrażenie? Szczerze mówiąc, podobne tematy potrafią pochłonąć całą moją uwagę. Wtedy przez pewien czas zastanawiam się dokąd to wszystko pędzi. Korzyści z tego są ogromne, ale również jest to ryzykowne. Mam nadzieje, że dzięki naszej rozmowie udało się chociaż trochę ukazać o co chodzi w VR/AR. Proszę daj znać co o tym sądzisz?

Podziel się swoją opinią w wygodny dla Ciebie sposób: poprzez Facebook, Twitter czy na stronie biznesmysli.pl. Jeśli masz Iphone, to proszę napisz swoją opinię na Itunes. W ten sposób, pomożesz innych znaleźć podcast Biznes Myśli.

Zapraszam również do zapisania się na newsletter. Dzięki temu będziesz dostawać informacje o kolejnych odcinkach, ale również bezpłatne i wartościowe materiały przygotowane przeze mnie lub moich gości. Tym razem są to informacje o rzeczywistości wirtualnej i rozszerzonej przygotowane przez Justynę.

Moje nowości

Dzisiaj, 30 października rusza kurs “Praktyczne uczenie maszynowe”. Jeszcze dzisiaj możesz go kupić w tak okazyjnej cenie (zniżka o wartości 50%). W kolejnej edycji cena kursu będzie regularna.

11 i 12 października byłem na konferencji World Summit AI w Amsterdamie. Wielu ciekawych ludzi zebrało się w jednym miejscu. Inspirujące wydarzenie, które dało mi dość sporo do myślenia. Oczywiście podzielę się z Tobą najbardziej ciekawymi rzeczami, w którymś z odcinków (na pewno będzie to w odcinku o Chinach). W konferencji wzięło udział ponad 2 tysiące zainteresowanych. Spotkałem kilku uczestników z Polski 🙂

Dostaje pozytywną informacją zwrotną o moim eksperymencie z odcinkiem po angielsku. Proszę podziel się również swoją opinią. Chodzi mi po głowie zaproszenie kilku gości, którzy mogą podzielić się swoim dość unikalnym doświadczeniem.

Zapraszam do subskrybowania Biznes Myśli, w ten sposób na Twój telefon czy inne urządzenie będzie przychodzić notyfikacja o nowych odcinkach.

Na koniec chcę bardzo podziękować za to wsparcie, które dostaję. To jest naprawdę bardzo motywujące. Mimo tego, że ostatnio mam coraz mniej czasu to nadal czuję, że robię rzeczy, które warto kontynuować i tak naprawdę dopiero się rozkręcam. Między innymi, bardzo mnie inspiruje, kiedy dostaję miłe wiadomości o tym, że gdzieś wkradła się literówka. Jestem wdzięczny za to z kilku powodów:
Po pierwsze, za czas, który ktoś poświęca. Ponieważ czas jest zasobem, który cały czas maleje i często go brakuje.
Po drugie, za sposób w jaki ta informacja do mnie dociera (czuć, że chodzi o wsparcie i pomóc, a nie pokazanie, że ktoś jest “mądrzejszy”).
Po trzecie, to jest bardzo miłe uczucie, że wspólnie robimy rzeczy jeszcze bardziej wartościowe.

Dziękuję!

Następnym rozmowa będzie dotyczyła, między innymi, Enigmy. Czy wiesz co to jest?

Zapraszam do wysłuchania.

Dziękuję za Twój czas, Twoją energię i dążenie do bycia lepszym. Do usłyszenia. Cześć.

Zapisz się, a otrzymasz

Bm-small-small
  1. Dostaniesz wartościowe materiały w postaci ebooków, checklist czy podsumowań.
  2. Informację o kolejnych odcinkach podcastu
  3. Zniżkę (10% lub większą) na trening uczenia maszynowego
  4. Aktualności na temat sztucznej inteligencji
Rozpędź swój biznes sztuczną inteligencją Powered by ConvertKit
Jestem na

Vladimir

Podcaster at Biznes Myśli
Ponad 10 lat temu zacząłem programować. Od 2013 roku zacząłem pracować z uczeniem maszynowym (od strony praktycznej). W 2015 założyłem inicjatywę Data Workshop. W 2017 zacząłem nagrywać podcast Biznes Myśli. Jestem perfekcjonistą w sercu i pragmatykiem z nawyku. Lubię podróżować. Obecnie pracuję jako architekt w General Electric.
Jestem na
Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *